2006-11-14 12:37:49 >> U MIKI: -Ciii już nic nie mów. –Przytulił mnie jeszcze mocniej i głaskał po głowie. Po dłuższej chwili usnęłam mimo, że czułam pulsujący ból w skroniach... Obudziły mnie śmiechy wychodzącego Gustava i Georga. Nie spalam długo, a Bill leżał kolo mnie. -Bill…Chodź. Pójdziemy do nich? -Pewnie. Wszystko już ok.? -Tak…chyba.- wyszliśmy z pokoju, a chłopcy i Ola stali jeszcze w holu -O są nasze zguby!- Gustav- Koniec figlów? -Najwyraźniej, ale Mika nie ma zadowolonej miny, więc chyba Bill się nie postaral- pojechal nam Georg. Kiedy wyszli ja zajęłam łazienkę, miałam ochotę się napić piwa. Lalam na siebie wodę, myślałam, że uda mi się zmyć to co czuje- Nie spotkam już ojca! -Macie piwo?- Wypaliłam wchodząc do pokoju, gdzie Bill Ola i Tom oglądali TV. -Co?- Zdziwil się dredowaty -Pytam czy macie piwo -Nie- odpowiedział Czarnowłosy, gdy jego brat mówił tak. Usiadłam więc kolo Billa i objęłam kolana rękami. Film był nudny, więc zeszłam na dół napić się czegoś. Wyciąglam z lodówki red bulla i usiadlam na oknie opierając głowę o zimną szybę. Myślałam o tym jaką nienawiścią pałałam do ojca, a że teraz tak bardzo go kocham. -Mam piwo- Odwróciłam głowę, i spojrzałam na Toma. -Błagam daj mi, bo chce się upić -Mam w piwnicy chodź, ale upić ci się nie dam. Dal mi to czego chciałam i usiadł na podłodze -No co? Będę pilnować, żebyś się nie zalala w cztery dupy. -Jasne, dzięki. Nie wiem czemu, ale mam ochotę na piwo jak nigdy. -Kłopoty? -Powiedzmy, że tak. Mój tata wyjeżdża, no i nie wiem kiedy go znów spotkam. -Nie będzie, źle. Na razie się nie martw tym. Za niedługo wracamy do Warszawy, później wakacje i znów wracamy tutaj! -Wiem! Bardzo się cieszę, że spędzimy wakacje razem z wami, i nie chce nigdzie indziej… Później tylko piliśmy piwo, a po 15 minutach wróciliśmy na górę. -Gdzie byłaś? -Na dole w kuchni, poszłam się napić -Czego?- spojrzał badawczo na Toma -Red Bulla- Nie uwieżyl, podszedł i od razu wyczul piwo -TOM DEBILU! No i po co jej daleś? -Bo chciała? -No i co z tego? Was wszystkich pogrzalo! -O co CI chodzi?-zapytał Tom- Ona wie co robi. -Wygląda na to, że nie wie!!! A Ty tym bardziej! Mialiście pilnować, żeby nie piła... -Bill idziemy!- wywaliłam go wzrokiem do swojego pokoju. -Co?!- zapytał wnerwiony -To że wypiłam to tylko moja sprawa nie krzycz o to na Toma...CO miał zrobić? -Mógł nie dawać... -Nie chce żebyście się przeze mnie kłócili! Koniec tematu. -Kocham Cię Mika...I boje się o Ciebie. -Wiem...Przepraszam...-przytuliłam go mocno... U OLI: Ferie w Niemczech są super. Zajęć nam nie brakuje=] -Co robisz?- spytała mnie Mika -Myślę -Uuu no to mamy nowość. Heeh -Ty młoda? Bo cię strzelę w łepetynkę, to ci nawet Bill nie pomoże! -Oj dobra, dobra. Nad czym tak myślisz? -Bo obejrzałyśmy już wszystkie filmy Bliźniaków, obeszliśmy miasto byliśmy na basenie, wszystkie sklepy też już znamy. Może pójdziemy na dyskotekę? Tylko nie wiem jak zaproponować to chłopakom, żeby nie odmówili. -Hmm…Ja się tym zajmę- Więc sprawę przejęła Mika. -Ale….-Nie zdążyłam, bo ona już pobiegła do kuchni, żeby z nimi pogadać, więc ja wyrwałam się za nią. -Tom, Bill możemy pogadać?- Powiedziała z ostrą miną -U, to coś poważnego? Co się dzieje?- Zapytał Dredowaty, a Bill zrobił przerażoną minę. -Bo…Chodzi o to, że…. -No mów w końcu! -Chcemy iść na dyskotekę. -Z wami- wtrąciłam się- Tutaj. Weźmiecie nas? -Zabije! Straszysz mnie, myślałem że coś przeskrobałem. -A masz coś na sumieniu Bill? -Dobra, a byłyście grzeczne?- Spytał Tom pochłaniając do końca tost z serem. -Jasne! -No to o 18, widzę tutaj dwie ślicznotki, z pięknymi uśmiechami. Zwłaszcza ma się uśmiechnąć ta farbowana czarnowłosa. O tobie mówię mój klonie. -Jasne.- W nagrodę Bill dostał od niej buziaka. Wróciłyśmy na górę. -To jak?- zapytałam zatrzaskując drzwi? Zaczniemy się szykować bo już po 4! -Wiem wiem. -Co ubierasz? -Nie mam pojęcia nie mam nic w co się mogę ‘wystroić’. Ubiorę moje gatki te czarne z housea, no i bluzkę tą z old navy -Tą z dodatkami siatki? -Tak tą. A ty? -Ja? Oo tą bluzkę- właśnie wygrzebałam z szafy moje cudo- Ale mam dylemat spodnie czy spódnica? -No nie wiem. -Wezmę spodnie, bo wygodniejsze. Zaczęłyśmy się szykować. Bałagan w pokoju był niezły: wszędzie porozrzucane były kosmetyki, ciuchy, i frotki. -Mika! Wyłaź już! Musisz mnie wymalować jeszcze no! Bo nie zdążymy już 17:30. -Już idę, tylko skończę swój! A ty idź się ubierz do końca.- Ubrałam się i poszłam do łazienki, z której wyszła właśnie Mika ze spuszczoną głową zapinając pasek od spodni. Kiedy ją podniosła… -MIKA! Wyglądasz boSSSSSSko! -Jasne, a moja babcia ma szczękościsk. -Ale ja mówię poważnie. Dobra teraz zrób coś ze mną. Tom i Bill wyszli z pokoju. Słyszałyśmy co do słowa: -Jak ja chce już zobaczyć Mikę! Na pewno będzie wyglądać ślicznie. -Nie ciesz, się bo Ola ją pobije! Na pewno będzie jeszcze lepiej wyglądać od Pumy. -Akurat! A w zęby byś nie chciał Śmiałyśmy się i słuchały dalej. -Ale my mamy szczęście co ? -No! A ja pierwszy raz zakochałem się na amen. Chodzę z nią już tak długo! I zależy mi na niej! -Bu! Ale zmiana! - Super, że spędzą tu wakacje. Będziemy chodzili na basen, do parku i do klubów! Ale będzie jazda… - Idziemy po Red Bulla? -Jasne!- -Szybko bo pójdą bez nas! -Ok., idę już! Ola nie krzycz!- Zeszłyśmy na dół- Kurde gdzie oni są? -Mówiłam! Poszli bez nas.- Mika usiadła na szafce i ubierała buty -No jesteście nare…-Tom urwał w pól słowa i stanął jak wryty. Ponieważ Bill szedł za nim to wpieprzyl się w Dredowatego. -TOM! Debilu jeden. Uważaj co ro…- Krzyknął Bill rozcierając sobie bark- -Co z wami?- wytrzeszczyłam oczy. -Wow! Ale odlot- podszedł do mnie i mnie pocałował- Smaczny błyszczyk Oluś. -Dzięki… U MIKI: Kiedy wyszłam z samochodu nieźle mnie zgasiło. Klub wydawal się przynajmniej z zewnątrz super -Chodź- pociągnął mnie Czarnowłosy- Świetnie wyglądasz. Ani śladu smutków. Mam nadzieję, że wszystko już OK. -Pewnie, że tak. Z tobą nie może być źle. W środku usiedliśmy przy stoliku. Było głośno i dużo ludzi mimo wczesnej pory. -Idziemy na parkiet?- Ola -Em…poczekamy, aż się trochę zapelni?- Tom -Dobra, to ja idę kupić coś do picia. -Idę z tobą- wstałam za nią- On się gapi na mój Tylek- powiedziałam do Oli, a ona odwrócila się -Buaha….Ty masz rację. Niezła jesteś skoro wyczulaś. -Jasne. Ja zamawiam. Podeszłam do lady i zamówiłam 2 red bulle cole i sprite’a. -Zbawicielko moja! Skąd wiedziałaś, że chce red bulla?- Bill -Bo jesteś od niego uzależniony. Pilnujcie nam picia, a my z Olą idziemy na dół -Po co?- zainteresowal się Dredowaty -Tańczyć. -Bez nas? -Tak- odpowiedziałyśmy równo- Nie chcecie to nie, ale my siedzieć nie będziemy. – Zeszłyśmy na dół i wkręcilyśmy się między ludzi. DJ był naprawdę dobry i puszczal fajne kawalki. Spojrzałam w górę, a przy barierce stali Bliźniacy i gapili się na nas. Pomachałam do nich i tańczyłam dalej. Zdziwiłam się gdy uslyszlama Love comes again. *DJ puszczal same nowości w większości niemieckie a tu proszę!* Dostałam świra z radości. -Ale dajesz czadu Mika, opanuj się -Oluś, a ty się wczuj w muzę -Wiesz, że ja taką muze to średnio lubię -Pewnie, że wiem. Czuje się jak wyrzutek społeczeństwa., Dobrze, że Tom slucha podobnej muzy do mnie. -A propos- patrz kto idzie! -No proszę, chłopcy!- Na początku coś ciężko im szło, ale później było naprawdę super. Bawiliśmy się świetnie cały wieczór. -Dobra czas się zmywać- powiedzieli równo Tom z Billem. -Czy wy czytacie sobie w myślach?- Spytała Ola -Albo może po prostu dajecie sobie jakieś znaki co wypalić w danym momencie?- Ja Było dużo śmiechu. Przyjechał po nas ojczym chłopaków. W domku wzięliśmy prysznice. Kiedy położyłam się do lóżka usnęłam jak kamień. -WSTAWAĆ!- Ola i Tom rzucili się na materac. Na którym spalam z Billem *spadliśmy z lóżka najwyraźniej* -Co?- odezwałam się -Pogrzało was? Dopiero 9…-Bill -Już 9! WSTAWAĆ! -Może wam wystarczy 5 godzin snu, ale nam nie. Zwłaszcza po dyskotece. -Buaha… -Tom zwalaj ze mnie!- Czarnowłosy sprzedał mu kopniaka -Ola, ty też zejdź ze mnie -Bo pójdziemy bez was -Dokąd? -Za późno idziemy sami.- Wyszli śmiejąc się -Mika, nie wierć się! -No…-powiedziałam na wpół żywa. Przytuliłam się i usnęłam. Kiedy się obudziłam Billa nie było w pokoju. Na zegarku widniała 13. Wstałam i kiedy podeszłam do drzwi…DUUP! I poleciałam w Tyl -OŁCZ! MÓJ TYŁEK I GŁOWA! -Sorki! Nic ci nie jest?! –To był Bill -Nie wiem. Od kiedy ty masz tyle siły, co? -Otworzyłem drzwi kopniakiem, bo niosę nam kanapki- mama zrobiła. -Lepiej chodź ze mną po plaster. Rozwaliłeś mi czoło. -Przepraszam. Ale ci zrobiłem. -Odpokutujesz- Zeszliśmy na dół. Czarnowłosy zaopiekował się mną jak dzieckiem. -Nie wierć się. Może szczypać. -AŁAJ! Delikatniej trochę co? -Przepraszam.- zakleił mi plastrem ranę- Ale się przeze mnie nacierpisz. Gotowe -No…racja. Nacierpiałam się nieźle -Miałem odpokutować więc…-Schylił głowę i zaczął całować. Coraz bardziej się rozkręcał. -Przepraszam, ale chcemy zjeść obiad- powiedział ojczym Billa i zaczął się śmiać. Jego mama też, a my zrobiliśmy się czerwoni. -PRZYŁAPANI!- Do kuchni wpadła Ola z Tomem -Spadaj- syknął Bill- Idziesz jeść Mikuś? -Pewnie- wyleciałam za nim.- Ale obciach. Co teraz? -Co? Np. to!- Przycisnął mnie do drzwi od swojego pokoju i znów zaczął całować. Później weszliśmy do pokoju. Za chwilę weszli Tom i Ola -Co dziś robimy?- Wypalił Dredowaty -A na co macie ochotę? -Myśleliśmy z Olką żeby może iść na spacer? -W porządku, ale my z Billem musimy zjeść śniadanie i się ubrać… Usiedliśmy wszyscy, a chłopcy włączyli TV. Kiedy Czarnowłosy zagapił się w ekran ugryzłam jego kanapkę. -Mikuś! Żarłoku jeden! To nasze dziecko, to głodne jakieś. -Nie ma żadnego dziecka kochanie. -Gotowi? -Musimy się ubrać. -Dobra to macie 20 minut i o 14:30 wychodzimy- zerwaliśmy się. Ja pobiegłam po ciuchy, a później do łazienki -Ups. Sory Bill- zatrzasnęłam za sobą drzwi. -Dobra wchodź. Muszę się tylko uczesać. Tzn. zależy co chcesz tu robić? -Chce się uczesać i wymalować trochę. -To wchodź- Czarnowłosy układał swoje włosy bardzo dokładnie. Zajęłam się sobą. -Pożyczysz mi żelu? -Masz Mikuś, ale po co ci?- Zdziwił się. Sam kończył lakierować swoje włosy. -Żeby włosy przestały mi sterczeć jak tobie. Dzięki- poczochrałam się jeszcze trochę i zaczęlam malować. -Bill? Czemu mi się przyglądasz? -Bo lubię patrzeć jak to robisz. -Zapewne zabójczo często masz okazję oglądać jak to robię. Ty też słodko wyglądasz jak się malujesz. To trochę śmieszne, bo jesteś chłopakiem. -Właśnie dlatego to lubię, bo nie mam tego na co dzień. Chodź bez tapety wyglądasz równie ładnie -To samo się ciebie tyczy. W życiu nie przypuściłam, że od własnego chłopaka będę pożyczać sobie kredki do oczu…-PUK PUK -Wyłaź Bill! Chce siku! –Wyszliśmy, a Tom trochę się zdziwił -Co? -No nic.- Zeszliśmy na dół i zaczęli ubierać. -Ubierz czapkę -Co? I ty to mówisz Bill? A gdzie twoja? -Ja nie mam! To ty jesteś chorowitkiem! Jak ja cię chorom rodzicom oddam? Za trzy dni wracamy do domu -Wiem, znów się trzeba pakować. Ale jedziesz ze mną. -Wszystko będzie dobrze. Zawiąż szalik, bo nie po to ma dwa metry żeby wisiał. –Czarnowłosy wiązał mój szalik.- Gotowe. Mmm, a to za co? -Za opiekę. -A mogę jeszcze raz? -NIE, bo wychodzimy- odezwał się Tom, a Czarnowłosy chwycił mnie za rękę. -Mika! Gdzie twoje rękawiczki? -W kieszeni, już ubieram. Ale nudzisz Bill. -Dobra wychodzimy!- Ola. U OLI: W pewnym momencie oberwałam kulką. Odwróciłam się i zobaczyłam Mikę, która nadal we mnie celowała. Tak zaczęła się pierwsza wojna śniegowa. Zrobiłam z Tomem nacierke Billowi, dobrze że miał wodoodporną kredkę do oczu, bo kiepsko by było. Dredowaty próbował wsypać mi śnieg za koszulkę, ale Mika mnie wybronila. Później robiliśmy orly na śniegu. Ganialiśmy po śniegu, było go bardzo dużo. Puma potknęła się o coś, a Bill o nią i upadając na nią dal jej niechcący całusa. Ja i Tom rzuciliśmy się na nich. -Kupa rośnie! -Ble! Zlazić, bo mnie w ziemie wgnieciecie- wydusila Mika z siebie. -No już! Wracamy, jesteście przemoczone! -Bill przestań znów matkować! Wróciliśmy do domu. Przebralyśmy się z Miką w suche ciuszki i wypily coś cieplego razem z chłopcami. Do kuchni weszła pani Simone -Dziewczynki macie gości -CO?! My tu przecież nie znamy nikogo- wyparowalyśmy z kuchni -Wy…?!- zapytała Mika -Mamo?! Ciociu? -jakie mile powitanie- powiedziała mama Pumy -Zgasiło nas lekko. Co was tu sprowadza? -No w sumie, to my tylko przejazdem. Jedziemy do Berlina w delegację -Razem? Przecież pracujecie w zupełnie innych miejscach -Czary mary, Simone powiedziała, że milo będzie jak wpadniemy więc jesteśmy. -Wejdźcie. -O dzień dobry- powiedzieli bliźniacy zdziwieni nie mniej niż my. -Cześć. -Na razie możecie iść na górę, a my sobie porozmawiamy. -W porządku- wycofaliśmy się do pokoju klonów. -Ale mnie zgasiło- wypalila Mika- Co tu robi moja mama? Na 3 dni przed naszym powrotem? -Chciała was sprawdzić…. -Właśnie! Idę pogadać z nią o tacie!- wyleciała z pokoju, a my tylko spojrzeliśmy po sobie... skomentuj (18) |
|
|||||||