2007-04-21 18:28:16 >> -Mika tylko spokojnie proszę… on nas chyba nawet nie zauważył- próbowała uspokoić mnie Ola -Kto to…?- dopytywał się Bill, a ja już miałam łzy w oczach…. -Nie teraz Bill- mówiła Ola- Chodź Kotq… Wyjdziemy stąd nawet nas nie zauważy… U OLI: Wyprowadziliśmy Mikę z centrum i usiedliśmy w pizzy hut. Tom i Bill o nic nie pytali. Patrzyli tylko znacząco po sobie. -Boję się…- szepnęła prawie niesłyszalnie Mika -Skarbie jestem tu… Nic Ci nie będzie. Obiecuje… Mika nie chciała powiedzieć chłopakom co tak naprawdę jest źle, więc gdy odeszła z Billem do empiku Tom nawet nie próbował ponownie się dowiedzieć. Balam się o nią, ale wiedziałam, że nic złego stać się jej już nie może. Była przecież z Billem… Kilka dni później: U MIKI: Robiło się już ciepło. Śnieg topniał i na zewnątrz była straszna braja. Siedziałyśmy z Olą u mnie w domu i czekały na chłopaków, którzy mieli wpaść. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Obydwie zeszłyśmy na dół. W domu byliśmy totalnie sami, bo moja mama jak zwykle gniła w tym swoim biurze nad papierami w pracy. -Oo….Róże? To dla nas- zapytała Ola -Tak- odpowiedział jej Tom. -Proszę Mika. To dla Ciebie. -Dziękuje, to naprawdę mile. -Co was tak zebrało na czułości? –Olka. Bliźniacy spojrzeli na siebie znacząco. Niby byli uśmiechnięci, ale też smutni. Zwłaszcza Bill. -Co jest? -Idziemy na górę?- Odezwał się wreszcie dredowaty -No OK. Chcecie coś do picia? -Nie nic, chodźmy. -Dobra, o co wam chodzi? Chłopaki! Śnieg topnieje! Ferie były super, czego wy jeszcze chcecie?! Jest marzec, już za kilka miechów koniec szkoły! I testy w przyszłym tygodniu, ale chyba nie tym się martwicie, co. Wy i tak nie piszecie! -Chodzi o to….że…. -Bill wyduś to może z siebie, co?! -Wracamy do Niemiec wcześniej -CO?!- Zapytałam równo z Olą. -Bo, wiecie. Nasz zespól rusza…jeśli myślimy o naszej karierze poważnie musimy wrócić…I mamy na to dwa tygodnie. Łzy cisnęły mi się do oczu, ale tak naprawdę byłam szczęśliwa, że w końcu im się uda! -Bill…- Nie wiedziałam, co dzieję się z Olą i Tomem, obchodził mnie tylko Czarnowłosy. W tle leciała muzyka…było tak bardzo dziwnie. Podszedł do mnie i mocno uścisnął. Wytarł moje łzy. -Mika…to nie jest rozłąka na zawsze. Przyjedziecie do nas na wakacje, i na wymianę! Będziecie mieszkać u nas, załatwimy to! -B..Bill…ale przecież jak już osiągniecie ten sukces, to nie będzie tak łatwo. -Chodźmy na spacer dobrze? -OK. -My też idziemy, ale sądzę, że w przeciwny kierunku…-powiedział Tom. W ciszy zeszliśmy na dół. Ubrałam kurtkę, i buty. Kiedy zamykałam drzwi Ola i Tom już gdzieś odeszli. Schowałam klucze do kieszeni. Spojrzałam na Billa- uśmiechnął się do mnie. Swoim zwyczajnym uśmiechem…Chwycił moją dłoń i zeszliśmy po schodach, kierując się w stronę nieznaną żadnemu z nas. -Wiesz…Może tego nie widać Bill, ale bardzo się cieszę, że macie szanse robić to, co kochacie i w ogóle…A że się popłakałam i dalej mam na to ochotę, to musi świadczyć o moim egoizmie czy coś… -Mika…Mi też jest smutno, że się rozstaniemy! Ale na 4 miesiące! Nawet na 3 i pól! A potem, 1 lipca będziecie obie z Olą już u nas! -Ja wiem, ale czy to przetrwa? Kocham Cię Bill. sądzę, że właśnie to, co czuje to miłość. Ale szczenięca nie oszukujmy się Bill. Nawet moi rodzice, rozwodzą się przez to, że mój ojciec wyjechał do Stanów. A ja nie chce Cię tracić, bo…-urwałam, bo łamał mi się glos. -Kocham Cię. Naprawdę, nie przypuszczałem, że to się tak potoczy. Że będziemy razem, i że to będzie oparte przede wszystkim na przyjaźni. Poza tym to mile, mieć taką paczkę, która rozumie się bardzo dobrze. Chłopaków z zespolu znam dość długo, a nie byłem pewny czy wy wszyscy się polubicie. Tym czasem proszę! Poza tym jesteś inna niż reszta… -Czyli jaka…?? -No wiesz….rozważna, mądra, ale także szalona i gotowa na wyzwania. Dla ciebie bez ryzyka nie ma życia… -Nie ma…. -Obiecuje Ci, że zrobię wszystko żeby jak najszybciej być znów z Tobą… -Bill…- Chodziliśmy długo po parku. Nie czułam chłodu… Tak bardzo się bałam tej rozłąki. Zostały nam dwa tygodnie, a potem będziemy osobno… Zostanę tu sama. -Może uda Ci się przyjechać choćby na ten wasz długi weekend w maju, co? Wtedy zrobię wszystko, żebyś tylko mogła spędzić ze mną jak najwięcej czasu… Wieczorem odprowadził mnie do domu i pocałował delikatnie… Jakby to wszystko nie miało miejsca… W nocy nie mogłam długo zasnąć. Cieszyłam się, bo to oznaczało, że mają szansę na karierę… Ale z drugiej strony… Zobaczę go dopiero w maju… Ech… Ale wierzę w to, że miłość wszystko przetrwa… Musi. Dni bez Bill ciągnęły się w nieskończoność… -Już chcę wakacje Chcę być z Billem. -Jak to z Billem?- zdziwiła się mama -Normalnie… -Przecież nie jedziesz do Niemiec na wakacje -Jak to nie jadę…? -Bo… skomentuj (12) |
|
|||||||