



2007-04-21 18:28:16 >>
-Mika tylko spokojnie proszę… on nas chyba nawet nie zauważył- próbowała uspokoić mnie Ola
-Kto to…?- dopytywał się Bill, a ja już miałam łzy w oczach….
-Nie teraz Bill- mówiła Ola- Chodź Kotq… Wyjdziemy stąd nawet nas nie zauważy…
U OLI:
Wyprowadziliśmy Mikę z centrum i usiedliśmy w pizzy hut. Tom i Bill o nic nie pytali. Patrzyli tylko znacząco po sobie.
-Boję się…- szepnęła prawie niesłyszalnie Mika
-Skarbie jestem tu… Nic Ci nie będzie. Obiecuje…
Mika nie chciała powiedzieć chłopakom co tak naprawdę jest źle, więc gdy odeszła z Billem do empiku Tom nawet nie próbował ponownie się dowiedzieć.
Balam się o nią, ale wiedziałam, że nic złego stać się jej już nie może. Była przecież z Billem…
Kilka dni później:
U MIKI:
Robiło się już ciepło. Śnieg topniał i na zewnątrz była straszna braja. Siedziałyśmy z Olą u mnie w domu i czekały na chłopaków, którzy mieli wpaść. Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Obydwie zeszłyśmy na dół. W domu byliśmy totalnie sami, bo moja mama jak zwykle gniła w tym swoim biurze nad papierami w pracy.
-Oo….Róże? To dla nas- zapytała Ola
-Tak- odpowiedział jej Tom.
-Proszę Mika. To dla Ciebie.
-Dziękuje, to naprawdę mile.
-Co was tak zebrało na czułości? –Olka.
Bliźniacy spojrzeli na siebie znacząco. Niby byli uśmiechnięci, ale też smutni. Zwłaszcza Bill.
-Co jest?
-Idziemy na górę?- Odezwał się wreszcie dredowaty
-No OK. Chcecie coś do picia?
-Nie nic, chodźmy.
-Dobra, o co wam chodzi? Chłopaki! Śnieg topnieje! Ferie były super, czego wy jeszcze chcecie?! Jest marzec, już za kilka miechów koniec szkoły! I testy w przyszłym tygodniu, ale chyba nie tym się martwicie, co. Wy i tak nie piszecie!
-Chodzi o to….że….
-Bill wyduś to może z siebie, co?!
-Wracamy do Niemiec wcześniej
-CO?!- Zapytałam równo z Olą.
-Bo, wiecie. Nasz zespól rusza…jeśli myślimy o naszej karierze poważnie musimy wrócić…I mamy na to dwa tygodnie.
Łzy cisnęły mi się do oczu, ale tak naprawdę byłam szczęśliwa, że w końcu im się uda!
-Bill…- Nie wiedziałam, co dzieję się z Olą i Tomem, obchodził mnie tylko Czarnowłosy. W tle leciała muzyka…było tak bardzo dziwnie. Podszedł do mnie i mocno uścisnął. Wytarł moje łzy.
-Mika…to nie jest rozłąka na zawsze. Przyjedziecie do nas na wakacje, i na wymianę! Będziecie mieszkać u nas, załatwimy to!
-B..Bill…ale przecież jak już osiągniecie ten sukces, to nie będzie tak łatwo.
-Chodźmy na spacer dobrze?
-OK.
-My też idziemy, ale sądzę, że w przeciwny kierunku…-powiedział Tom.
W ciszy zeszliśmy na dół. Ubrałam kurtkę, i buty. Kiedy zamykałam drzwi Ola i Tom już gdzieś odeszli. Schowałam klucze do kieszeni. Spojrzałam na Billa- uśmiechnął się do mnie. Swoim zwyczajnym uśmiechem…Chwycił moją dłoń i zeszliśmy po schodach, kierując się w stronę nieznaną żadnemu z nas.
-Wiesz…Może tego nie widać Bill, ale bardzo się cieszę, że macie szanse robić to, co kochacie i w ogóle…A że się popłakałam i dalej mam na to ochotę, to musi świadczyć o moim egoizmie czy coś…
-Mika…Mi też jest smutno, że się rozstaniemy! Ale na 4 miesiące! Nawet na 3 i pól! A potem, 1 lipca będziecie obie z Olą już u nas!
-Ja wiem, ale czy to przetrwa? Kocham Cię Bill. sądzę, że właśnie to, co czuje to miłość. Ale szczenięca nie oszukujmy się Bill. Nawet moi rodzice, rozwodzą się przez to, że mój ojciec wyjechał do Stanów. A ja nie chce Cię tracić, bo…-urwałam, bo łamał mi się glos.
-Kocham Cię. Naprawdę, nie przypuszczałem, że to się tak potoczy. Że będziemy razem, i że to będzie oparte przede wszystkim na przyjaźni. Poza tym to mile, mieć taką paczkę, która rozumie się bardzo dobrze. Chłopaków z zespolu znam dość długo, a nie byłem pewny czy wy wszyscy się polubicie. Tym czasem proszę! Poza tym jesteś inna niż reszta…
-Czyli jaka…??
-No wiesz….rozważna, mądra, ale także szalona i gotowa na wyzwania. Dla ciebie bez ryzyka nie ma życia…
-Nie ma….
-Obiecuje Ci, że zrobię wszystko żeby jak najszybciej być znów z Tobą…
-Bill…- Chodziliśmy długo po parku. Nie czułam chłodu… Tak bardzo się bałam tej rozłąki. Zostały nam dwa tygodnie, a potem będziemy osobno… Zostanę tu sama.
-Może uda Ci się przyjechać choćby na ten wasz długi weekend w maju, co? Wtedy zrobię wszystko, żebyś tylko mogła spędzić ze mną jak najwięcej czasu…
Wieczorem odprowadził mnie do domu i pocałował delikatnie… Jakby to wszystko nie miało miejsca… W nocy nie mogłam długo zasnąć. Cieszyłam się, bo to oznaczało, że mają szansę na karierę… Ale z drugiej strony… Zobaczę go dopiero w maju… Ech…
Ale wierzę w to, że miłość wszystko przetrwa… Musi.
Dni bez Bill ciągnęły się w nieskończoność…
-Już chcę wakacje Chcę być z Billem.
-Jak to z Billem?- zdziwiła się mama
-Normalnie…
-Przecież nie jedziesz do Niemiec na wakacje
-Jak to nie jadę…?
-Bo…
skomentuj (12)
2007-04-13 20:43:06 >> Info
Obiecuje, że jutro na 20000% będzie nowa notka^^ Pozdrawiam!! I przepraszam!
skomentuj (7)
2007-01-16 12:25:18 >>
U MIKI:
-Przepraszam, ale mogę cię porwać mamo? Chce pogadać
-Pewnie- poszłyśmy do pokoju w którym spalam z Olą.
-Chodzi o tatę i jego wyjazd.
-Tak myślałam. On musiał wyjechać. Chodziło o firmę, miał jakieś problemy czy coś. Ale nie martw się na cale wakacje jedziesz do niego, więc….
-Co?! Miało być na miesiąc!
-Ale sąd zadecydował. To nie mój wymysł, ale tata bardzo się cieszy. Zresztą Karen też
-Co?! Jaka Karen?
-Jego nowa….eee…dziewczyna? To znaczy on z nią jest od dawna. Ona ma syna z pierwszego malżeństwa.
-Co?- nie rozumiałam słowa z tego co mówi!
-To. Chciałam ci powiedzieć. To znaczy tata chciał.
-Ale się narobiłam. Bliźniacy myślą, że będę tu z Olą. Sama chce!
-Ale to już uzgodnione. Jedziesz tam na wakacje
-A czy ktoś mnie pytał o zdanie? I o to co o tym sądzę? Czy ja już nie mogę się wypowiedzieć?
-Dominika ja wiem…Ale nie ciągaliśmy cię do sądu, żeby ci oszczędzić wszystkiego. Poza tym rozstaliśmy się w pokojowych warunkach więc…
-Mamo! Zrozum, ja też chce się kontaktować z tatą, ale cale wakacje?! Ale ta jego rodzina?! A Bill?
-On jest dla Ciebie ważniejszy niż ojciec?!- uniosła się
-Mamo, czy to tata nas zostawil czy ja jego?!
-Pojechał do pracy! Pamiętal o tobie Od niego masz płyty, ciuchy i prezenty!
-Ojcostwo to nie tylko kasa! Wybaczyłam mu! Kocham go! Ale te wakacje mogą być ostatnimi normalnymi w życiu chłopaków, bez koncertów, wywiadów i….
-I ty chcesz się w to pchać? W to ich życie
-Tak! A ty jak widzę chcesz mi to uniemożliwić tak? Ja go kocham mamo i nic na to nie poradzę!
-Ty masz dopiero 15 lat to jeszcze nie miłość.
-Nie a co? Może to ty nie chcesz mi pozwolić na miłość?! Której sama za wiele ostatnio też mi nie dajesz!- zaczęlam płakać
-Boże….Tak źle i tak nie dobrze! Czego ty chcesz?
-Żebyś…
-Nie ważne! Wakacje spędzasz w Chicago! I koniec! Z ojcem Karen i jej synem Mike’m! KONIEC!
-Ale na wymianę będę tutaj! I nie ma mowy, że nie!
-Nic nie mówiłam, że nie prawda? Masz być mila dla nowej rodziny ojca! Nie wyżywaj się na nich, bo to nie ich wina! A teraz nie płacz, bo nic tym nie zmienisz!
-MAMO!- przytulila mnie, ale ja wybiegłam z pokoju. Na korytarzu stali Bill, Ola i Tom. Tylko ona zrozumiala o co poszło.
-Nic im nie mów- powiedziałam
-Ok., jak chcesz.
-Mika, co jest? O co poszło?- zaczął wypytywać Bill
-Idziemy do pokoju? Bo zaraz….wrr!
-Krzycz jak ci ulży- powiedziała Olka
-Ale czemu płaczesz?- dalej nalegal Czarnowłosy- Chodzi o wakacje tak? Tylko tyle powiedziała nam Ola.
-Daj spokój. To nie ważne. Na razie nie.
-Nie płacz. Ostatnio coś za dużo tego.- Usiedliśmy wszyscy na łóżku, a mi rozsadzalo głowę z bólu. Usnęłam przytulona do chłopaka, którego wedlug mamy nie kochałam- bo nie potrafię tego robić.
U OLI:
Mika spala, a ja myślalam o tym co będzie w wakacje. To będą moje pierwsze od dawana kiedy będziemy osobno. Nasze mamy już pojechaly, na szczęście, że nie chcialy tu zostać. Mika chyba by umarla. Ale kiedy ona im to powie, bo chyba nie chce ukrywać tego do końca roku szkolnego
-Co jest Słonko? Ola żyjesz?- Tom zaczął mi machać ręką przed twarzą.
-Co? Jak? Gdzie? Mówiłeś coś?
-Co jest?
-Nie nic- sztuczny uśmiech- Zamyśliłam się
-Chodzi o Mike tak?- Na te słowa Bill spojrzał na mnie
-O co im poszło? O mnie? Czy o co? O co chodzi z tymi wakacjami
-Nie ważne, bo jeszcze usłyszy jak wtedy i zrobi siarę większą niż przedtem.
-Czuję kłopoty- szepnął Tom
-Duże- odpowiedziałam- Ale Bill- zwróciłam się do niego- daj jej na razie spokój. Nie pytaj o nic. Śpi jak dziecko, niech odpocznie i spojrzy na wszystko spokojnie. Sama powie jeśli będzie chciała, a na pewno nas nie oleje.
-Jak to mówi Ola ‘czas leczy rany’- uśmiechnął się Dredowaty
-Oby tak było! Albo żeby tych ran w ogóle nie miała! Nie zniosę więcej jej placzu. Pewnie znów poszło o mnie….Kurde- Skąd to wiedziałeś? Jakaś telepatia między nim a Miką?
-….-Nie odpowiedziałam tylko wtuliłam się w Toma i gapiłam leniwie w TV
-Czyli co? Zgadłem tak?
-…-Znów nic nie powiedzialam, tylko przecząco pokiwałam głową- Cicho, bo ją obudzisz.
-Ola? – Czarnowłosy spojrzał na nas z przerażeniem- Ona jest rozpalona!
-Co?- Zerwałam się- Będzie chora….To pewnie z nerwów- Boże i po co jej to było. Biedna.- Przykryj ją.
-Ja pójdę po mamę, żeby dala jej coś – powiedział Tom i wyszedł z pokoju
Bill strasznie się martwil. Gdy wpadła pani Simone dala Mice termometr. Okazalo się że miała 39 stopni gorączki!
-Mikuś- zaczęlam- Jak się czujesz? Chcesz pić, jeść albo coś? – Martwiłam się jak Bill, tylko że u niego dochodzily jeszcze wyrzuty sumienia i niepewność.
-Co?- Była nieźle przymulona, a oczy lataly jej jak nieprzytomnej.- Pić….-wymamrotala
-Przyniosę ci- zerwal się Bill
-Nie ja pójdę- powiedziała jego mama- Bądźcie cicho niech śpi. Najlepiej wyjdźcie z pokoju. Ten wasz spacer to był kiepski pomysł- i wyszła
Mika spala, a ja siedziałam przy niej, bo gdy jest chora często budzi się w nocy. Niemylilam się. Około 12 zaczęła się wiercić i powoli budzić. Chłopcy już spali, przynajmniej mieli iść, kiedy wychodziłam od nich z pokoju.
-Jak się czujesz? Lepiej?
-No…trochę…czemu nie śpisz- powiedziała trochę bardziej przytomnie niż przedtem.
-Znam cię i wiedziałam, że się obudzisz w nocy, pomyślałam, że możesz czegoś potrzebować.
-Co ja bym zrobiła bez ciebie….
-Co? Spełniło się to co przypuszczałaś?
-Tak. Muszę jechać do stanów. Tylko na wakacje co prawda, ale mój ojciec ma jakąś kobietę i ona ma syna
-Osh ty w dupensztola? Jakiś palantunio co? Jak się zacznie do ciebie przystawiać to będzie dym!
-Wypluj to słowo.
-Muszę ci coś powiedzieć
-Co?
-NIE JEDŹ! – rzuciłam się na nią
-Ja też nie chce, ale wytrzymasz beze mnie- nareszcie się uśmiechnęła.
-Postaram się. Ale dobra teraz koniec, bo do wakacji jeszcze ho ho ho!
-Dobra idź spać, bo jutro będziesz nie przytomna. Ze mną już lepiej, więc możesz spokojnie iść. Przejdzie mi do jutra, to pewnie z nerwów.
-To dobranoc i trzymaj się. –Mika usnęła zanim wyszłam. Kiedy weszłam do pokoju chłopaków podskoczyłam ze strachu. Bill siedział na oknie
-BILL! Zabiję cię! Wystarszyleś mnie- syknęłam, tak żeby nie obudzić Toma
-Nie mogę usnąć. Co z nią?
-Lepiej, może do niej pójdziesz? Zanieś jej picie, bo ona jest dalej rozpalona.
-OK.
-Ale żeby to nie był red bul!
-No wiem wiem- uśmiechał się- Zrobię jej herbatkę, a red Bula sam wypiję.
-A umiesz?- zaczęlam żartować- Idę się ogrzać do Toma, bo mi zimno. A tobie jak zimno, to wiesz korytarzem do pokoju obok, masz tam niezły kaloryfer- 39 stopni daje niezle ciepełko.
-Tak! Skorzystam z wielką chęcią, ale uważaj bo obudzony w nocy Tom potrafi być wściekły
-Może na ciebie Bill! Ja się postaram żeby był zadowolony jak się obudzi
-Nie wątpię. Zrób mu dobrze jak zwykle.
-Shut up- odezwał się Tom, a Bill wyszedł z pokoju
-Bill- wybieglam za nim- Co ty do cholery sugerujesz? Za kogo ty mnie masz?!
-Żartowalem no nie? Czego się tak wnerwiasz? Spadam do Miki.
-To idź!- Dziwnie się poczułam poszłam do łazienki. Zaczęlam płakać….
-Ola! O co ci chodzi?- do drzwi dobijał się Czarnowłosy.- Sama robisz mi i Mice takie podteksty, a teraz się obrażasz?- nic nie odpowiadałam.- Ola Jezu o co ci chodzi?!- w pewnym momencie chwycił za klamkę i wszedł do środka. Zobaczył mnie leżącą na ziemi.
-Co Ci jest Ola?
-Zostaw mnie- oparłam się o ścianę
-Chodź pomogę ci dojść do pokoju
-Zostaw mnie!-
-TOM!-
-Zamknij się! Obudzisz Mikę i swoich starszych
-Bill! Coś ty jej zrobił palancie?!
-Nic!- Do łazienki weszła Mika, na wpół żywa opierając się o ścianę.
-Wracaj do lóżka. Idę z tobą, chodź pomogę ci- Bill
-Co się stało?- Tom mnie przytulił
-Bo Mika, i w ogóle Bill ma mnie za jakąś dziwkę….
-On tak powiedział?
-Nie dosłownie, ale
-ZABIJE GO!
-Nie krzycz obudzisz Pumę
-Ona i tak już nie śpi. Nie płacz, błagam
-Ale czemu on mi tak powiedział?
-Nie chciał!
-Czemu ja taka jestem…
-Ale spójrz, ty też im docinasz. I ja też, jesteśmy bez serca, a robimy to tylko dlatego, że oni inaczej patrzą na seks….On w ogóle teraz jest zdenerwowany tą sytuacją z Miką. Obwinia się. Na pewno by się tak nie zachowal jak by było ok., a i ty zareagowala byś inaczej.
-Ja się nie chce z nim kocić, bo jest dla mnie jak brat.
-Mówię ci będzie dobrze. Chodź spać.- Rano obudziłam się i wiedziałam, że muszę się z nim pogodzić. Po chwili do pokoju wpadł wlasnie on
-Siema….
-Cześć.- CISZA
-Ola, ja sory za wczoraj jeśli cię to urazilo. Już nie będę. Nie chce żebyście źle wspominaly pobyt tutaj, ale bardzo denerwuję się Miką…
-Ja też przepraszam, że docinałam wam i za to, że źle to odebrałam.
-Jak milo i słodko. Porzygam się- Tom
-Chodźmy na śniadanie!
-Wlasnie głodny jestem- kontynuowal Dredowaty
-Ja jem z Miką, zaniosę jej do lóżka
-My też! To chodźmy po coś i do Pumy!- Wzielśmy dużo żarelka i wparowali do Miki, która jeszcze spala
-Odwrócić się to ją obudzę!
-buahaha! Jakiś ty wstydliwy Bill, jasne!
-Co wy tu robicie?- zapytała- Pewnie wyglądam jak strach na wróble.
-E tam! Smacznego, mam nadzieję, że masz już apetyt! Nie jadłaś od wczoraj nic!
-Wlącze TV- odezwał się Tom- O co my tu mamy…na Discovery życie seksualne orek.
-Tom! Nie przy jedzeniu co?- Mika
-Dobra to wlącze Vive. Za nie długo będą tu nasze teledyski latać!
-Super by było.
-No i będzie.
-Oby.
-Mam nadzieję, że jak wrócę z wakacji to pierwszą rzeczą jaką zobaczę na vivie będzie wasz teledysk
-Jak to wrócisz?- zapytał Bill
-No bo ja….Musze jechać na wakacje do USA
-CO?!- krzyknęli bliźniacy
-…
-Nie będzie cię tu z nami?!
-No nie, ale Ola będzie
-Ale Oli nie mogę obściskiwać, bo by mnie Tom zabil! Więc o to poszło?
-O to…
-To co jeszcze dużo czasu razem prawda? Wytrzymamy.
Jutro mamy wrócić do Polski, więc pani Simone wzięla nas na zakupy, bo chce spędzić z nami, a właściwie z chłopakami trochę czasu.
-Dobra to dokąd najpierw idziemy?- zapytała
-Tylko nie ciuchy- Tom szeptem
-Tylko nie kosmetyki- Bill szeptem
-To najpierw ciuchy- wyrwała się Mika
-O matko- Dredowaty westchnąl
-A później kosmetyki, co?
-O nie!- Czarnowłosy spojrzał na brata
-To idziemy
-Mamo, może ja z Tomem pójdziemy do muzycznego, co?
-Nie, to później sobie pójdziecie
Więc zaczęliśmy nasz spacer. W sklepie z ciuchami Tom rzucił się na bluzy z kapturem, a Bill na bluzki i spodnie.
-Ola? Czy oni protestowali przez zakupami? Bo teraz mają chyba większą radochę od nas.
-Masz rację Mikuś, ale czy to ważne? Chodź znajdziemy sobie coś- Tom z Billem mieli pełno wybranych ciuchów, a ja z Miką trochę mniej.
-O patrzcie! Nowy sklep z bielizną wstąpimy ok.?- pani Simone
-Nie wejdę do sklepu z damskimi stringami!- oburzył się Tom
-Daj spokój, będzie zabawnie zobaczysz! Przymierzymy sobie jakiś stanik
-Mówileś, że jak chodziłeś w tym Miki to za wygodnie Ci nie było?
-Dobra zgrzędo! Idziemy do muzycznego. Wszystko musisz mi popsuć, a chciałem sobie popatrzeć na coś fajnego. Może Mika dala by się namówić na zmierzenie jakiś fajnych stringów- w tym momencie chwycił od niej z łokcia
Kiedy weszlyśmy do środka, pani Simone od razu wybrala sobie kilka kompletów, a my z Miką cóż….
-patrzcie co dla was mam
-CO? To dla nas?
-A czemu nie?
-O nieeeeeeee…..Ja nie noszę takich rzeczy, bo nie wygodnie mi na deskorolce- próbowala bronić się Mika
-Podobno już ci nie wolno przez kolano, więc o co chodzi?
-E…
Kupilyśmy naszą bieliznę i weszlyśmy do kolejnego sklepu.
Wybrałam sobie czarną sukienkę z duża ilością agrafek- w sam raz na pożegnalną dyskotekę przed wyjazdem. Mika kupila sobie podobną, ale z rozszerzanymi rękawami z siatką. Obydwie były asymetrycznie cięte. Ja potrzebowałam jeszcze butów, ale o był pikuś.
-Ale im zrobimy niespodziankę co? Będziemy bosko wyglądać na tej pożegnalnej imprezie
-No chyba, że oni nas uprzedzą
-Coś sugerujesz?
-Patrz w lewo- Szli bliźniacy, a każdy trzymał długą róże, które wręczyli później nam. Zakupy były udane. Wróciliśmy do domu zadowoleni. Mieliśmy jeszcze trochę czasu do tej imprezy. Odpoczęliśmy trochę, a później z Miką poszłyśmy się szykować. Nie skromnie mówiąc podobalam się sobie. Na dół zeszłyśmy dwie godziny później, ale wyszykowane i wystrojone.
-WOOOW. Ty mnie za każdym razem zaskakujesz Mika, na każdą dyskotekę wyglądasz inaczej
-Dziękuje miły jesteś
-Pięknie wyglądasz, nie znalem cię od tej strony.- Powiedział Tom
-Nie przesadzaj.
-Widać, że zakupy się udaly co?- Wypalił Czarnowłosy
-Jasne! Wam chyba też.- Mika
Ojczym chłopaków odwiózł nas do dyskoteki gdzie mieliśmy tą imprezę. Miała tam być cala szkola chłopaków i ludzie z wymiany. Georg i Gustav of course też.
Spotkaliśmy się na miejscu i usiedliśmy z nimi i z Violet. Tylko biedny Gustav był samotny. Później Violet gdzieś wyparowala
-To my idziemy na chwilkę- powiedział Bill i pociągnął Toma za sobą.
-Ciekaw co knują tym razem?- powiedziała Mika
-Czy tym czasem możemy porwać was do tańca?
-Jasne, Heeh- poszłyśmy z nimi na parkiet. Trzeba przyznać tańczyli nieźle. Wróciliśmy do stołu dopiero po kilku kawalkach. Bliźniacy już czekali
-Ładnie to nam kraść dziewczyny?- zapytał Tom
-A ładnie je tak same zostawiać?
-Byliśmy przypudrować noski- bronił się Bill
-No faktycznie coś blady jesteś- wypaliłam
-Dobra gdzie byliście naprawdę?
-A co zazdrosna?- Tom spojrzał mi groźnie w oczy….
U MIKI:
-No co ty o ciebie?
-Dobra, bo się pozabijacie wzrokiem. Teraz niespodzianka- wypalił Bill
-Jaka? Nie żebym była ciekawska czy coś- wypalila Ola
-No to dostaniecie, ale jutro w autobusie- powiedział Tom ze znudzoną miną
-CO?!- krzyknęłam razem z Olą
-To.
-Ale co dostaniemy?- ciągam temat
-Bylyśmy grzeczne
-Chyba nie po tyłku? –zapytalam
-A chcesz?- Bill
-Nie, nie, nie!
-Ona była niegrzeczna. Zresztą Ola też- odezwał się Dredowaty
-A co Ci niby zrobiłam?- Ola się ożywila
-Właśnie o to chodzi, że nic- w tym momencie przysunęłam mu z łokcia
-Malpa! Dawać niespodziankę!
-Dowiesz się jutro.
-Dobra to my idziemy potańczyć, a wy siedzcie sami- wystawilam im języki.
Zaczęłyśmy tańczyć, a później dolączyli do nas koledzy z klasy.
Po chwili chłopcy podeszli do nas
-Odbijany- powiedział Tom
-To samo się tyczy ciebie- Bill
-Zazdrosny?- zapytałam go po Polsku, bo znal to słowo perfect.
-Tak. – Później bawiliśmy się do końca, po powrocie do domu wykapaliśmy się i postanowiliśmy spać dziś wszyscy w jednym pokoju, a do nas wpakowaliśmy wszystkie bagaże.
U OLI:
Na miejscu zbiórki pożegnaliśmy się z mamą i ojczymem chłopaków. Ona chciała ich wyściskać, ale obydwoje umknęli sycząc ‘mamo obciach’
-Czekamy na was w lato!- powiedziała pani Simone. Mika zrobiła smutną minę. Usiedliśmy w autobusie. Bill coś szepnął Pumie na ucho. Była smutna. Przytulił ją i razem słuchali Green Day’a.
-Tom, co oni tak tam szepczą?
-Nie wiem Oluś
-A NIESPODZIANKA?- wyrwalo mi się tak głośno, że aż Czarnowłosy z Puma zerwali się wystraszeni
-No właśnie- przypomnialo się Mice.
-Nie wytrzymacie?
-NIE- Powiedziałyśmy równo, a mika zaczęła się śmiać
-O moje słońce się uśmiecha, więc dostanie- Bill
-Zaslużylam na niespodziankę
-Racja, bo za wesoło ci nie było u nas. Proszę- wręczył jej prezent
-A to dla Ciebie Oluś.
-Możemy otworzyć?
-Jasne!- Z radości rzuciłam się na Toma, aż opiekunka przyszła do nas żeby mnie uspokoić
-Tom jest śliczny!- dostałam pierścionek, który od razu włożyłam na palec- Dziękuje! Dałam mu namiętnego całusa.
-Dziękuje Bill! Wspanialy ten miś
-Mówilaś, że nie masz się do czego przytulić kiedyś, prawda?
-To mile z twojej strony. A co do nieprzyjemności, to nie twoja wina, że od tej pory sąd będzie układał mi życie. Myślałam, że te wakację spędzę również z tobą
-To co. Poczekam na ciebie. Poza tym przed nami jeszcze kilka miesięcy razem!
-A później maluje się perspektywa wakacji z tatą jego nową kobietą i jej synem. A jak to będzie jakaś wiedźma?
-Hej, a nie podziękujesz mi?
-Zrobilam to.
-A calus?
-Nie będę cię całować przy tylu ludziach, nie bawi mnie to.
-Ale nikt nie patrzy, polowa śpi.- W sumie miał rację
-Ok…Jaka ja jestem głupia, że ci tak ulegam.
Później usnęła, tradycyjnie z głową na nogach Billa.
U MIKI:
Na postoju wszyscy wyszliśmy żeby kupić coś do żarcia i do picia. Większość ludu wyglądalo na zmęczonych. Ja z Ola, Violet i Kate poszliśmy do łazienki, a potem kupić coś. Bill zapłacił szybko za swojego red bulla po czym znikl- teoretycznie do WCtu.
-Georg? Ile ty wypiłeś tych red bulli? Też chce być taka rześka- powiedziałam
-Tylko jednego. Heeh zaraz w coś zagramy to się rozbudzisz.
-Jej nic nie pomoże- odezwała się Ola
-Najwyraźniej, bo nas wszystkich tylko ona tak wygląda- Gustav
-Oj! Ty żyjesz już spotkaniem z Natalią i snujesz sobie plany.
-Dobra, zbieramy się, bo już koniec przerwy- zakomunikowała Kate
-A gdzie Bill?- zapytałam
-Zaraz wróci, chodź- szarpnęla mnie Ola
-Nie idę
-Nie bój się nie zostawią go. CHODŹ – Gustav zaciągnął mnie do autobus. Kiedy doszłam do swoje miejsca…zobaczyłam….ŚPIĄCEGO BILLA!
-Bill debilu wstawaj!- Wydarl się Tom
-Bez wyzwisk!- Krzyknęła kobieta- Gdy Czarnowłosy się obudził był lekko zdezorientowany i poczochrany.
-Buaha. Nie wyglądasz słodko, ale śmiesznie. –odezwalam się
-Dzięki- podniósł się i zaczął pić red bulla.
-Bill! Siedzisz na mojej komórce!
-Ja? Ola nie popychaj mnie
-Sory Bill- wszyscy byli już na swoich miejscach. Tom z Gustavem i Georgem gadali na temat jakiegoś filmu, a właściwie objaśniali go Olce, Violet i Kate. Ja zaczęlam szperać w swoim telefonie. Dostałam SMS’a
Od: Bill
*Kocham Cię, wiesz? =)*
-Bill nudzi Ci się?- spytałam
-No troszkę, a co Daj mi swoją kome.
-Ok., ale ty mi swoją.
-Hej ty dalej masz to zdjęcie na tapecie?
-Które?
-No to jak wystawiamy języki
-No, bo to jedyne nasze wspólne. Dlatego bardzo je lubię.
-Kurde, wiesz co przebij sobie język co? Bo kurde sam bym się chętnie przekonal jak to jest się całować jak ktoś ma coś takiego.
-Ok.- powiedziałam z poważną miną i patrząc mu w oczy
-Serio?
-No jak chcesz to sobie przebije.
-To kiepski pomysł- wyskoczył Gustav
-Właśnie jeszcze się pozaczepiacie nimi podczas namiętnych pocałunków- zaczął się śmiać Tom
-Trudno ja już od dawna chciałam kolczyk- ciągnęłam grę dalej-
-Żartowalem! Przecież, wtedy przez miesiąc nie będę mógł się z tobą całować, a o innych rzeczach to już nie ma mowy
-BILL! KRETYNIE!- wydarłam się
-No co?
-Ja też sobie robie jaja z tym kolczykiem. Mama by mnie chyba zabila prędzej niż zgodzila się na coś takiego. Skąd masz moje zdjęcie Bill?!
-Zrobilem ci kiedyś ukradkiem- wyszczerzył zęby
-Osh ty jeden! No ale hm….Ładnie wyszłam- zażartowałam
-Ty zawsze ładnie wychodzisz na fotkach. Dlatego jak już będziemy słynni na całym świecie, to dalej będę z tobą, bo jesteś fotogeniczna
-No wiesz? Spadaj i mnie nie dotykaj nawet!
Później się zaczęło, opiekunka latala co jakieś 5 minut do nas na tył i nas uspokajala, a to dla tego że przy robieniu fotek trzema aparatami i dwoma komórkami było dużo śmiechu i zamieszania. Wszyscy robiliśmy glupie miny.
-OŁ bejbe, zaraz nas ta kobieta wywali z autobusu- powiedziałam- Krzywo się patrzy
-Wcale się nie dziwie, zrobiliśmy tyle huku, że się wszyscy pobudzili. Heeh
-Niech żyje zle zachowanie- wyrwał się Tom
-No, bo jazda to podstawa, nie?- Wychylił się Gustav
-Dobra cicho, bo w sumie sama bym się przespala- przeciągnęłam się!
-Chowaj brzuch! Heeh
-Spadaj Bill.
-Absolutnie nie śpisz! Jeszcze kilka fotek- Sesja była w porządku, ale powyładowywały nam się aparaty. W komórce na tapetę ustawiłam sobie *a właściwie zrobił to Bill* fotkę na której jesteśmy razem. Później trochę przysnęłam. Na Billu. Dosłownie. Obudziłam się jakieś 100 km od Warszawy. Zadzwoniła moja mama, kiedy się rozłączyłam zobaczyłam na tapecie mnie i Billa, ale jak ŚPIMY!
-Kto to zrobił?!
-Co?- zdziwił się Gutek
-To- pokazałam mu swój wyświetlacz
-E no cóż. Ja- uśmiechnął się Gustav
-Cóż…- Przyglądnęłam się zdjęciu- Bill to takie słodkie dziecię jak śpi- Dałam mu całuska, a ten się obudził
-Co jak gdzie?- zapytał
-Nic, tak fajnie wyglądasz jak śpisz, że tylko cię całować.
-No a teraz fajnie się obudziłem i też bym chciał.
-Patrz jakie mamy ładne zdjątko
-O no racja. Ale nie wykręcaj się. Chce całusa
-Pewnie, rozgloś to wszystkim co?
-Sądzę, że to się da załatwić- uśmiechnął się Tom
-Jak? – zdziwiłam się
-Nie wiem. Tak powiedziałem. Zagrajmy w karty
-OK.- zgodziliśmy się wszyscy, a mieliśmy jeszcze ponad godzinę czasu. Na początku szło mi nieźle Przegral już Gustav, Georg i Violet. Poczułam się mocno i dość pewnie, a tu nagle wszyscy oprócz mnie….MIELI KUKU!
-No proszę. Mika LOOSER!
-Spadaj Bill.
-Kara ode mnie.- Wyrwał się Tom- Brat, dziś byłeś grzeczny, a ja przewidzialem to że przegra.
-Już się boję…- wyszeptałam
-Daj mu całusa, ale takiego porządnego z języczkiem, bo resztę to już mu w domu dasz
-CO?! Jaką resztę baranie jeden!
-No dobra, zaczynaj
-Muszę? Teraz?
-Musisz. To kara, a ja chętnie popatrzę- odezwał się Gustav. Speszyłam się tymi tekstami, ale co miałam robić? Przysunęłam się do Billa i zaczęlam go całować, słysząc jak reszta krzyczy JESZCZE JESZCZE. Szczerze mówiąc spodobała mi się ta szopka. Chodź dziwnie się czulam czując wzrok innych na sobie. Na tyły przyleciała opiekunka
-Co wy tu robicie?! Zachowujcie się!
-Prze pani, ale oni dopiero się rozkręcali no- wyskoczył Tom
-Kaulitz daj na wstrzymanie! Takie rzeczy nie są na pokaz, a nie!
-Ale który Kaulitz prze pani?- zapytał Blondyn
-OBYDWAJ!- później odeszla, a my brechtaliśmy się z niej. Spojrzałam przez okno- znajome okolice
-Zbierajcie się- ogłosił opiekun przez mikrofon- Za 10 minut jesteśmy pod szkolą. Zaczęlam zbierać swoje płyty i mojego discmana. Później pozbieraliśmy ciuchy, śmieci i resztę jedzenia. Pod szkolą czekała na mnie mama. Pożegnałam się z resztą i razem z Violet wsiadłyśmy do auta. Po konflikcie nie było śladu, albo raczej otwartej wojny.
-I jak było?- zapytała- No opowiadajcie!
-W porządku- powiedziałam jej wszystko, no może nie do końca
-Violet, ona naprawdę była grzeczna? Mama chłopców ją tak chwalila, że myślałam iż śnię!
-Naprawdę. –Uśmiechnęła się
-A te włosy?! Już nie mam do ciebie siły.
-To była kara, bo przegrałam w karty. Home sweet home!
-Jesteście zmęczone co?
-Tak i to strasznie!
-No to zostawiam wam wolną rękę, a sama zamknę się w biurze. Mam do załatwienia kilka formalnych rzeczy.- Zaniosłam swoje rzeczy na górę i wzięłam prysznic. Później zjadłam Violet. Jutro dzień wolny mimo końca ferii, ale to przez ten powrót mamy legalne wagary. Kiedy położyłam się usnęłam bardzo szybko.
„Everything you say to me take me one step closer to The eadge, and I’m about to break. I need a little room….”- Ze snu wyrwal mnie Chester śpiewający One step closer w mojej komórce.
-Halo?- zapytałam nieprzytomna
-No nareszcie! Mika co ty śpisz jeszcze?
-Już nie a co chcesz?
-Aleś ty mila. Dzwonił do mnie Tom. Chcą z Billem i nam gdzieś wyskoczyć
-Dokąd?
-Do ‘Blue City’. To znaczy ja to zaproponowałam, bo tam jest to fajne centrum rozrywki, które ty lubisz.
-Wiem wiem byłam tam z 1000 razy. O której?
-O 17 u ciebie
-A która jest teraz?- zapytałam
-Bez obaw coś ok. 11. To do zobaczenia! 3maj się!- Ola się rozłączyła. I tak wyrwana ze snu zeszłam na dół na śniadanie. Byłam totalnie sama w domu, nawet Violet już gdzieś wyparowała. Później skoczylam się ubrać. Z szafy wypadly moje szerokie spodnie
-Nie nosilam ich od wieków.- pomyślałam.- Bo i na desce już jeździć nie mogę. Kurde gadam sama do siebie…-Ubralam je szybko. Czułam się w nich tak bardzo dobrze. Włączyłam TV, ale były straszne nudy. Włożyłam do kieszeni komórkę i zeszłam do piwnicy. Nie zdążyłam posprzątać i poukładać płyt jeszcze od urodzin więc zajęłam się tym. Kiedy się z tym uporałam *nie miałam pojęcia która godzina* zaczęlam grać. Ubrałam słuchawki i zajęłam się muzyką. Nagle zgasło światło. Mimo dnia zrobilo się ciemno, bo w oknach były zasunięte rolety. Spojrzałam z nad konsoli w stronę drzwi. Serce zaczęło walić mi jak nie wiem, gdy zobaczyłam kontury jakiejś zakapturzonej osoby, której totalnie nie mogłam rozpoznać….
Totalnie osłupiałam, ale zdobylam się na to by ściągnąć słuchawki.
-BU- krzyknął Tom i zaświecil światło. Po chwili po schodach zbiegli Ola i Bill. Byłam w szoku i nie odżywałam się. Łzy leciały mi same do oczy ze strachu. Nogi miałam jak z waty, ale kiedy oprzytomniałam…
-TOM! DEBILU JEDEN! POSZŁO CI NA MÓZG?! OGŁUPIELIŚCIE WSZYSCY?!- uderzałam w niego rękami ze złości.
-Przestań Mika!
-POZABIJAM WAS! MYŚLALAM, ŻE JESTEM SAMA W DOMU! KTO WAS W OGÓLE TU WPUŚCIL?!
-Violet. Widocznie wróciła.
-Hej nie płacz już- Bill odciągnąl mnie jakimś cudem od Toma i usiłował przytulić.- Przepraszam za ten numer. –Trzęslam się dalej i płakałam w koszulkę Czarnowłosemu. Po jakimś czasie mi przeszlo, ale byłam na nich nieźle wnerwiona.
-Poza tym co wy tu robicie? Mieliście być przed piątą czy jakoś tak.
- No a jest 16:30
-CO?- zapytałam zdziwiona
-TO
-Kurde siedzę tu od 12. Muszę coś zjeść- poczułam glód.
-Idę z tobą- Bill
-Mogę się pobawić konsolą?- Zapytał Dredowaty’
-Jasne. Przynieść wam coś?
-Red bulla?
-A mi coli
-Dobra.- Wyszłam z Billem z piwnicy. Zrobiliśmy popcorn i kanapki
-No nucisz?- zapytałam
-Piosenkę.
-Wiem, ale jaką?
-Naszą.
-Ładna. Weź picie z lodówki, ok.?
-No proszę- powiedział otwierając lodówkę- Wiesz co lubię.
-Pewnie- uśmiechnęłam się ciepło i znów wtuliłam w niego. –Lubię twój zapach i ciepło. Uspokaja mnie. Jesteś dla mnie…No działasz jak…
-Narkotyk?
-Yhm, ale jakiś taki dobry. Choć w sumie to może i się uzależniłam? – Spojrzał na mnie, a jego oczy były pełne ciepla.
-A propos? Porzyczylaś tych spodni od Toma?
-Nie to moje, a co?
-Wyglądają jak byś mu je zwinęla. To pewnie na deskę?
-Dokładnie!- Wyszliśmy z kuchni z zaopatrzeniem.
-Poczekaj mam coś twojego- Bill podszedł do plecaka i wyciągnął z niego moją koszulkę Green Day’a.
-Wiesz co? Weź ją sobie, bo ją lubisz. A ja kupię sobie nową.
-Uwielbiam ją! Jesteś bosska!
-Dzięki, ale uważaj bo powywalam żarcie. Podziękujesz mi później.- Zeszliśmy na dół do Oli i Toma. Kiedy pożywiliśmy się ruszyliśmy do blue city. Dzielil nas od niego jeden przystanek.
W centrum wjechaliśmy na poziom +4 uzupelniliśmy kartę i weszliśmy do Magic City.
-NASCAR! Idę najpierw na to! Moja kochana gra!
-Mika szaleńcu! NO DAWAJ! Czas ci się kończy, no i widzisz tylko 6!
-TYLKO?! To może ty spróbujesz cwaniaku?
-Z wielką chęcią!- odgryzł mi się Tom.
-Boże jak dzieci jesteście- opieprzyla nas Ola.
-O Boże...To on.,...- wyrwałam z siebie i przestraszyłam się...
skomentuj (20)
2006-11-14 12:37:49 >>
U MIKI:
-Ciii już nic nie mów. –Przytulił mnie jeszcze mocniej i głaskał po głowie. Po dłuższej chwili usnęłam mimo, że czułam pulsujący ból w skroniach...
Obudziły mnie śmiechy wychodzącego Gustava i Georga. Nie spalam długo, a Bill leżał kolo mnie.
-Bill…Chodź. Pójdziemy do nich?
-Pewnie. Wszystko już ok.?
-Tak…chyba.- wyszliśmy z pokoju, a chłopcy i Ola stali jeszcze w holu
-O są nasze zguby!- Gustav- Koniec figlów?
-Najwyraźniej, ale Mika nie ma zadowolonej miny, więc chyba Bill się nie postaral- pojechal nam Georg. Kiedy wyszli ja zajęłam łazienkę, miałam ochotę się napić piwa. Lalam na siebie wodę, myślałam, że uda mi się zmyć to co czuje- Nie spotkam już ojca!
-Macie piwo?- Wypaliłam wchodząc do pokoju, gdzie Bill Ola i Tom oglądali TV.
-Co?- Zdziwil się dredowaty
-Pytam czy macie piwo
-Nie- odpowiedział Czarnowłosy, gdy jego brat mówił tak. Usiadłam więc kolo Billa i objęłam kolana rękami. Film był nudny, więc zeszłam na dół napić się czegoś. Wyciąglam z lodówki red bulla i usiadlam na oknie opierając głowę o zimną szybę. Myślałam o tym jaką nienawiścią pałałam do ojca, a że teraz tak bardzo go kocham.
-Mam piwo- Odwróciłam głowę, i spojrzałam na Toma.
-Błagam daj mi, bo chce się upić
-Mam w piwnicy chodź, ale upić ci się nie dam.
Dal mi to czego chciałam i usiadł na podłodze
-No co? Będę pilnować, żebyś się nie zalala w cztery dupy.
-Jasne, dzięki. Nie wiem czemu, ale mam ochotę na piwo jak nigdy.
-Kłopoty?
-Powiedzmy, że tak. Mój tata wyjeżdża, no i nie wiem kiedy go znów spotkam.
-Nie będzie, źle. Na razie się nie martw tym. Za niedługo wracamy do Warszawy, później wakacje i znów wracamy tutaj!
-Wiem! Bardzo się cieszę, że spędzimy wakacje razem z wami, i nie chce nigdzie indziej…
Później tylko piliśmy piwo, a po 15 minutach wróciliśmy na górę.
-Gdzie byłaś?
-Na dole w kuchni, poszłam się napić
-Czego?- spojrzał badawczo na Toma
-Red Bulla- Nie uwieżyl, podszedł i od razu wyczul piwo
-TOM DEBILU! No i po co jej daleś?
-Bo chciała?
-No i co z tego? Was wszystkich pogrzalo!
-O co CI chodzi?-zapytał Tom- Ona wie co robi.
-Wygląda na to, że nie wie!!! A Ty tym bardziej! Mialiście pilnować, żeby nie piła...
-Bill idziemy!- wywaliłam go wzrokiem do swojego pokoju.
-Co?!- zapytał wnerwiony
-To że wypiłam to tylko moja sprawa nie krzycz o to na Toma...CO miał zrobić?
-Mógł nie dawać...
-Nie chce żebyście się przeze mnie kłócili! Koniec tematu.
-Kocham Cię Mika...I boje się o Ciebie.
-Wiem...Przepraszam...-przytuliłam go mocno...
U OLI:
Ferie w Niemczech są super. Zajęć nam nie brakuje=]
-Co robisz?- spytała mnie Mika
-Myślę
-Uuu no to mamy nowość. Heeh
-Ty młoda? Bo cię strzelę w łepetynkę, to ci nawet Bill nie pomoże!
-Oj dobra, dobra. Nad czym tak myślisz?
-Bo obejrzałyśmy już wszystkie filmy Bliźniaków, obeszliśmy miasto byliśmy na basenie, wszystkie sklepy też już znamy. Może pójdziemy na dyskotekę? Tylko nie wiem jak zaproponować to chłopakom, żeby nie odmówili.
-Hmm…Ja się tym zajmę- Więc sprawę przejęła Mika.
-Ale….-Nie zdążyłam, bo ona już pobiegła do kuchni, żeby z nimi pogadać, więc ja wyrwałam się za nią.
-Tom, Bill możemy pogadać?- Powiedziała z ostrą miną
-U, to coś poważnego? Co się dzieje?- Zapytał Dredowaty, a Bill zrobił przerażoną minę.
-Bo…Chodzi o to, że….
-No mów w końcu!
-Chcemy iść na dyskotekę.
-Z wami- wtrąciłam się- Tutaj. Weźmiecie nas?
-Zabije! Straszysz mnie, myślałem że coś przeskrobałem.
-A masz coś na sumieniu Bill?
-Dobra, a byłyście grzeczne?- Spytał Tom pochłaniając do końca tost z serem.
-Jasne!
-No to o 18, widzę tutaj dwie ślicznotki, z pięknymi uśmiechami. Zwłaszcza ma się uśmiechnąć ta farbowana czarnowłosa. O tobie mówię mój klonie.
-Jasne.- W nagrodę Bill dostał od niej buziaka. Wróciłyśmy na górę.
-To jak?- zapytałam zatrzaskując drzwi? Zaczniemy się szykować bo już po 4!
-Wiem wiem.
-Co ubierasz?
-Nie mam pojęcia nie mam nic w co się mogę ‘wystroić’. Ubiorę moje gatki te czarne z housea, no i bluzkę tą z old navy
-Tą z dodatkami siatki?
-Tak tą. A ty?
-Ja? Oo tą bluzkę- właśnie wygrzebałam z szafy moje cudo- Ale mam dylemat spodnie czy spódnica?
-No nie wiem.
-Wezmę spodnie, bo wygodniejsze.
Zaczęłyśmy się szykować. Bałagan w pokoju był niezły: wszędzie porozrzucane były kosmetyki, ciuchy, i frotki.
-Mika! Wyłaź już! Musisz mnie wymalować jeszcze no! Bo nie zdążymy już 17:30.
-Już idę, tylko skończę swój! A ty idź się ubierz do końca.- Ubrałam się i poszłam do łazienki, z której wyszła właśnie Mika ze spuszczoną głową zapinając pasek od spodni. Kiedy ją podniosła…
-MIKA! Wyglądasz boSSSSSSko!
-Jasne, a moja babcia ma szczękościsk.
-Ale ja mówię poważnie. Dobra teraz zrób coś ze mną.
Tom i Bill wyszli z pokoju. Słyszałyśmy co do słowa:
-Jak ja chce już zobaczyć Mikę! Na pewno będzie wyglądać ślicznie.
-Nie ciesz, się bo Ola ją pobije! Na pewno będzie jeszcze lepiej wyglądać od Pumy.
-Akurat! A w zęby byś nie chciał
Śmiałyśmy się i słuchały dalej.
-Ale my mamy szczęście co ?
-No! A ja pierwszy raz zakochałem się na amen. Chodzę z nią już tak długo! I zależy mi na niej!
-Bu! Ale zmiana!
- Super, że spędzą tu wakacje. Będziemy chodzili na basen, do parku i do klubów! Ale będzie jazda…
- Idziemy po Red Bulla?
-Jasne!-
-Szybko bo pójdą bez nas!
-Ok., idę już! Ola nie krzycz!- Zeszłyśmy na dół- Kurde gdzie oni są?
-Mówiłam! Poszli bez nas.- Mika usiadła na szafce i ubierała buty
-No jesteście nare…-Tom urwał w pól słowa i stanął jak wryty. Ponieważ Bill szedł za nim to wpieprzyl się w Dredowatego.
-TOM! Debilu jeden. Uważaj co ro…- Krzyknął Bill rozcierając sobie bark-
-Co z wami?- wytrzeszczyłam oczy.
-Wow! Ale odlot- podszedł do mnie i mnie pocałował- Smaczny błyszczyk Oluś.
-Dzięki…
U MIKI:
Kiedy wyszłam z samochodu nieźle mnie zgasiło. Klub wydawal się przynajmniej z zewnątrz super
-Chodź- pociągnął mnie Czarnowłosy- Świetnie wyglądasz. Ani śladu smutków. Mam nadzieję, że wszystko już OK.
-Pewnie, że tak. Z tobą nie może być źle.
W środku usiedliśmy przy stoliku. Było głośno i dużo ludzi mimo wczesnej pory.
-Idziemy na parkiet?- Ola
-Em…poczekamy, aż się trochę zapelni?- Tom
-Dobra, to ja idę kupić coś do picia.
-Idę z tobą- wstałam za nią- On się gapi na mój Tylek- powiedziałam do Oli, a ona odwrócila się
-Buaha….Ty masz rację. Niezła jesteś skoro wyczulaś.
-Jasne. Ja zamawiam. Podeszłam do lady i zamówiłam 2 red bulle cole i sprite’a.
-Zbawicielko moja! Skąd wiedziałaś, że chce red bulla?- Bill
-Bo jesteś od niego uzależniony. Pilnujcie nam picia, a my z Olą idziemy na dół
-Po co?- zainteresowal się Dredowaty
-Tańczyć.
-Bez nas?
-Tak- odpowiedziałyśmy równo- Nie chcecie to nie, ale my siedzieć nie będziemy. – Zeszłyśmy na dół i wkręcilyśmy się między ludzi. DJ był naprawdę dobry i puszczal fajne kawalki. Spojrzałam w górę, a przy barierce stali Bliźniacy i gapili się na nas. Pomachałam do nich i tańczyłam dalej. Zdziwiłam się gdy uslyszlama Love comes again. *DJ puszczal same nowości w większości niemieckie a tu proszę!* Dostałam świra z radości.
-Ale dajesz czadu Mika, opanuj się
-Oluś, a ty się wczuj w muzę
-Wiesz, że ja taką muze to średnio lubię
-Pewnie, że wiem. Czuje się jak wyrzutek społeczeństwa., Dobrze, że Tom slucha podobnej muzy do mnie.
-A propos- patrz kto idzie!
-No proszę, chłopcy!- Na początku coś ciężko im szło, ale później było naprawdę super. Bawiliśmy się świetnie cały wieczór.
-Dobra czas się zmywać- powiedzieli równo Tom z Billem.
-Czy wy czytacie sobie w myślach?- Spytała Ola
-Albo może po prostu dajecie sobie jakieś znaki co wypalić w danym momencie?- Ja
Było dużo śmiechu. Przyjechał po nas ojczym chłopaków. W domku wzięliśmy prysznice. Kiedy położyłam się do lóżka usnęłam jak kamień.
-WSTAWAĆ!- Ola i Tom rzucili się na materac. Na którym spalam z Billem *spadliśmy z lóżka najwyraźniej*
-Co?- odezwałam się
-Pogrzało was? Dopiero 9…-Bill
-Już 9! WSTAWAĆ!
-Może wam wystarczy 5 godzin snu, ale nam nie. Zwłaszcza po dyskotece.
-Buaha…
-Tom zwalaj ze mnie!- Czarnowłosy sprzedał mu kopniaka
-Ola, ty też zejdź ze mnie
-Bo pójdziemy bez was
-Dokąd?
-Za późno idziemy sami.- Wyszli śmiejąc się
-Mika, nie wierć się!
-No…-powiedziałam na wpół żywa. Przytuliłam się i usnęłam.
Kiedy się obudziłam Billa nie było w pokoju. Na zegarku widniała 13. Wstałam i kiedy podeszłam do drzwi…DUUP! I poleciałam w Tyl
-OŁCZ! MÓJ TYŁEK I GŁOWA!
-Sorki! Nic ci nie jest?! –To był Bill
-Nie wiem. Od kiedy ty masz tyle siły, co?
-Otworzyłem drzwi kopniakiem, bo niosę nam kanapki- mama zrobiła.
-Lepiej chodź ze mną po plaster. Rozwaliłeś mi czoło.
-Przepraszam. Ale ci zrobiłem.
-Odpokutujesz- Zeszliśmy na dół. Czarnowłosy zaopiekował się mną jak dzieckiem.
-Nie wierć się. Może szczypać.
-AŁAJ! Delikatniej trochę co?
-Przepraszam.- zakleił mi plastrem ranę- Ale się przeze mnie nacierpisz. Gotowe
-No…racja. Nacierpiałam się nieźle
-Miałem odpokutować więc…-Schylił głowę i zaczął całować. Coraz bardziej się rozkręcał.
-Przepraszam, ale chcemy zjeść obiad- powiedział ojczym Billa i zaczął się śmiać. Jego mama też, a my zrobiliśmy się czerwoni.
-PRZYŁAPANI!- Do kuchni wpadła Ola z Tomem
-Spadaj- syknął Bill- Idziesz jeść Mikuś?
-Pewnie- wyleciałam za nim.- Ale obciach. Co teraz?
-Co? Np. to!- Przycisnął mnie do drzwi od swojego pokoju i znów zaczął całować. Później weszliśmy do pokoju. Za chwilę weszli Tom i Ola
-Co dziś robimy?- Wypalił Dredowaty
-A na co macie ochotę?
-Myśleliśmy z Olką żeby może iść na spacer?
-W porządku, ale my z Billem musimy zjeść śniadanie i się ubrać…
Usiedliśmy wszyscy, a chłopcy włączyli TV. Kiedy Czarnowłosy zagapił się w ekran ugryzłam jego kanapkę.
-Mikuś! Żarłoku jeden! To nasze dziecko, to głodne jakieś.
-Nie ma żadnego dziecka kochanie.
-Gotowi?
-Musimy się ubrać.
-Dobra to macie 20 minut i o 14:30 wychodzimy- zerwaliśmy się. Ja pobiegłam po ciuchy, a później do łazienki
-Ups. Sory Bill- zatrzasnęłam za sobą drzwi.
-Dobra wchodź. Muszę się tylko uczesać. Tzn. zależy co chcesz tu robić?
-Chce się uczesać i wymalować trochę.
-To wchodź- Czarnowłosy układał swoje włosy bardzo dokładnie. Zajęłam się sobą.
-Pożyczysz mi żelu?
-Masz Mikuś, ale po co ci?- Zdziwił się. Sam kończył lakierować swoje włosy.
-Żeby włosy przestały mi sterczeć jak tobie. Dzięki- poczochrałam się jeszcze trochę i zaczęlam malować.
-Bill? Czemu mi się przyglądasz?
-Bo lubię patrzeć jak to robisz.
-Zapewne zabójczo często masz okazję oglądać jak to robię. Ty też słodko wyglądasz jak się malujesz. To trochę śmieszne, bo jesteś chłopakiem.
-Właśnie dlatego to lubię, bo nie mam tego na co dzień. Chodź bez tapety wyglądasz równie ładnie
-To samo się ciebie tyczy. W życiu nie przypuściłam, że od własnego chłopaka będę pożyczać sobie kredki do oczu…-PUK PUK
-Wyłaź Bill! Chce siku! –Wyszliśmy, a Tom trochę się zdziwił
-Co?
-No nic.- Zeszliśmy na dół i zaczęli ubierać.
-Ubierz czapkę
-Co? I ty to mówisz Bill? A gdzie twoja?
-Ja nie mam! To ty jesteś chorowitkiem! Jak ja cię chorom rodzicom oddam? Za trzy dni wracamy do domu
-Wiem, znów się trzeba pakować. Ale jedziesz ze mną.
-Wszystko będzie dobrze. Zawiąż szalik, bo nie po to ma dwa metry żeby wisiał. –Czarnowłosy wiązał mój szalik.- Gotowe. Mmm, a to za co?
-Za opiekę.
-A mogę jeszcze raz?
-NIE, bo wychodzimy- odezwał się Tom, a Czarnowłosy chwycił mnie za rękę.
-Mika! Gdzie twoje rękawiczki?
-W kieszeni, już ubieram. Ale nudzisz Bill.
-Dobra wychodzimy!- Ola.
U OLI:
W pewnym momencie oberwałam kulką. Odwróciłam się i zobaczyłam Mikę, która nadal we mnie celowała. Tak zaczęła się pierwsza wojna śniegowa. Zrobiłam z Tomem nacierke Billowi, dobrze że miał wodoodporną kredkę do oczu, bo kiepsko by było. Dredowaty próbował wsypać mi śnieg za koszulkę, ale Mika mnie wybronila. Później robiliśmy orly na śniegu. Ganialiśmy po śniegu, było go bardzo dużo. Puma potknęła się o coś, a Bill o nią i upadając na nią dal jej niechcący całusa. Ja i Tom rzuciliśmy się na nich.
-Kupa rośnie!
-Ble! Zlazić, bo mnie w ziemie wgnieciecie- wydusila Mika z siebie.
-No już! Wracamy, jesteście przemoczone!
-Bill przestań znów matkować!
Wróciliśmy do domu. Przebralyśmy się z Miką w suche ciuszki i wypily coś cieplego razem z chłopcami. Do kuchni weszła pani Simone
-Dziewczynki macie gości
-CO?! My tu przecież nie znamy nikogo- wyparowalyśmy z kuchni
-Wy…?!- zapytała Mika
-Mamo?! Ciociu?
-jakie mile powitanie- powiedziała mama Pumy
-Zgasiło nas lekko. Co was tu sprowadza?
-No w sumie, to my tylko przejazdem. Jedziemy do Berlina w delegację
-Razem? Przecież pracujecie w zupełnie innych miejscach
-Czary mary, Simone powiedziała, że milo będzie jak wpadniemy więc jesteśmy.
-Wejdźcie.
-O dzień dobry- powiedzieli bliźniacy zdziwieni nie mniej niż my.
-Cześć.
-Na razie możecie iść na górę, a my sobie porozmawiamy.
-W porządku- wycofaliśmy się do pokoju klonów.
-Ale mnie zgasiło- wypalila Mika- Co tu robi moja mama? Na 3 dni przed naszym powrotem?
-Chciała was sprawdzić….
-Właśnie! Idę pogadać z nią o tacie!- wyleciała z pokoju, a my tylko spojrzeliśmy po sobie...
skomentuj (18)
2006-10-05 17:53:16 >>
Siemka!
Sory za to, że tak długo nie było notki, ale mi się życie nie oczekiwanie zagmatwało...Teraz doaje bardzo długą notkę special 4 U!
~Mika~
U OLI:
Jak dobrze wiedzieć, że Tom jest mój. Jak dobrze to czuć...
Trochę później u Miki:
-Bill wiesz co?
-Hmm? –mruknął
-Czasami jesteś…nieobliczalny.
-Co? Czemu niby?
-Bo raz lejesz kogoś z nieuzasadnionej zazdrości o mnie, a później tak leżysz sobie i wyglądasz słodko!
-CO? SŁODKO to wyglądają dziewczyny! Nie ja!
-Ale jak masz takie przymrużone oczka to naprawdę wyglądasz…
-Nie kończ, bo pożałujesz- powiedział, a ja zaczęłam się śmiać.
-Ale ty serio jesteś słodki.
-Powtórz to jeszcze raz, a zgwałcę, zabije i zakopie.
-No dobra, dobra- zaczęliśmy się śmiać.
-Teraz może ja sobie ciebie poobserwuje?
-Daj spokój. Pooglądamy coś na dobranoc?
-OK., ale co? Ty się zastanów, a ja pójdę po Ole i Toma.
-W porządku.
Bill wyszedł z pokoju, ale szybko wrócił bez nich w dodatku trochę zmieszany, zaczął się śmiać.
-No? I co z nimi?- zapytałam
-Yy…ee…no są zajęci- śmiech
-Rozumiem…nie przeszkadzać etc? Ale wszedłeś im do pokoju, czy głośno było?
-Wystarczająco głośno, żeby wiedzieć o co chodzi.
-Oo…przykre, tzn. no wiesz!- Bill rzucił się w moją stronę
-A może weźmiemy przykład ze starszych?
-Nie żartuj, ok?
-Nie żartuje
-….- znów to samo. Przecież ja naprawdę chciałam....ale...Bałam się...
-Przepraszam…to co oglądamy ten film? Co wybrałaś?- Bill zmieszał się jeszcze bardziej.
-Włącz ‘szybkich i wściekłych’, a ja zakuśtykam jakoś się umyć.
-Ta, a niby skąd weźmiesz piżamę?
-Hmm, racja. Dasz mi coś swojego?
-Jasne- Rozchmurzył się trochę i ze swojej wypchanej szafy wygrzebał mi spodenki i koszulkę. Pomógł mi dojść do łazienki, bo jeszcze mnie bolało, a sam poszedł włączyć film i po coś przeciw bólowego dla mnie. Kiedy wróciłam, do pokoju wszedł Tom
-Siema brat, co tam u was?
-A dobrze…Film będziemy oglądać- powiedział smutno Bill.
-Ok., to my się szybko umyjemy i dołączymy do was Ok.?
-Razem?- spytałam z uśmieszkiem.
-To jakaś aluzja, czy propozycja? Bo wiesz, ewentualnie w trójkę czy czwórkę też się zmieścimy pod prysznicem.
-Dobra, to lepiej idź bo ci woda wystygnie.
Tom wyszedł a my śmialiśmy się z niego i samych siebie.
Po jakiś 30 minutach wrócił razem z Olą, która targała ze sobą kołdrę. Usiedli na materacu, który leżał teraz na stale na ziemi, bo lubiliśmy leżeć na nim oglądając TV słuchając muzy i w ogóle. Ola przykleiła się do Toma, i weszli pod jedną kołdrę.
Oparłam się o ramie Billa i oglądaliśmy w ciszy co jakiś czas wstawiając komentarze na temat samochodów, czy muzy. Ola usnęła a moje powieki też robiły się ciężkie…
Obudziła mnie rozmowa chłopców
-Bill, ona jest taka wspaniała! Inna! Nie chce jej stracić, i wcale nie chodzi mi o ‘to’ nie patrz tak!
-Nie stracisz baranie, jeśli będziesz ją traktował jak trzeba, a nie jak te panny, które porzucałeś po tygodniu. I ciszej, bo je pobudzisz!
-Wiesz, że z tym skończyłem- oburzył się Tom.
-Wiem, wiem…
-A ty coś taki nie e?
-Nie e? Bo wyście dziś z Olą…no i ja słyszałem przez przypadek i mi głupio..
-….
-No, i w ogóle to wyście…
-To co? Dziwne?
-A my nie!
-A chciałeś?
-Mhm, ale ona nie. Nie nalegam, ale boje się, że może jej się nie podobało? Albo zrobiła to pod chwilowym impulsem, a teraz żałuje, że to zrobiła. Albo…
-Albo?
-Albo mnie nie kocha. –Poczułam ukłucie w sercu! Jak on mógł tak pomyśleć?!
-Nie pomyślałeś, że może się boi, albo…
-Mnie nie kocha!- serce bolało coraz bardziej.
-Kocha! Bo skoro, jest z tobą, zrobiliście to raz, i w ogóle tu przyjechała. A zresztą dobra!
-Bill…przypadkiem jej nie zmuszaj!- Niespodziewanie odezwała się Ola. Czułam się coraz gorzej.
-Nie zamierzam!- Nieświadomie zacisnęłam dłoń na jego ręce i udawałam, że śpię nadal.
-Dobra, cicho już! Fajna scena końcowa.
Po filmie Dredowaty i Ola poszli do siebie. Ja wstałam z lóżka, bo łzy same cisnęły mi się do oczu.
-Bill.
-Hm?
-Ja cię kocham, nawet jeśli dałam ci dziś do zrozumienia, że nie mam na ‘to’ ochoty! Cieszyłam się, że to zrobiliśmy, ale zrozum ja rozumuje trochę inaczej niż ty, i mimo tego, że mam pierwszy raz za sobą to się boje!
-No tak…
-Nigdy więcej nie mów, że cię nie kocham, jeśli nie masz podstaw Bill!
-Ale…
-Jakbym cię nie kochała to nie była bym z tobą tutaj! I nie oszukiwała bym cię!
-Nie płacz! Przepraszam, ale…
-NIE MA ALE! Idę spać.
-Nie śpisz tu?
-NIE! Idę DO SIEBIE. – Typowy chłopak! Boże, lepiej żeby… WR!
Zeszłam zła na dół. Dalej płakałam ze złości i smutku. W kuchni zastałam mamę bliźniaków i ich ojczyma. Siedzieli i pili herbatę mimo dość późnej pory. Wytarłam oczy.
-Nie śpisz Dominika?- spytała
-Nie…zeszłam…tylko się napić.
-Jak twoja kostka- zagaił
-W porządku.
-To dobrze, że Bill się nią zajął, prawda?- Ciepło uśmiechnęła się do mnie
-Tt...tak.- Glos mi się łamał.
-Co jest? Pokłóciliście się?
-Nie…Dobranoc.
Kiedy weszłam do pokoju Ola i Tom zrobili dziwne miny.
-Sory, ale chce iść spać
-W porządku, już wychodziłem.
-Jasne…
-Dobranoc dziewczyny.- Wyszedł z pokoju.
-Co jest?- spytała Ola
-A co ma być? Myślisz, że nie słyszałam?
-A słyszałaś?
-TAK! Do cholery mało mu? Co ja poradzę, może przywykł do takich co myślą o seksie 24 na dobę, ale ja do takich nie należę!
-Mika…
-CO? Nie miałam pojęcia, że jemu chodzi tylko o to!
-A powiedział tak?
-Nie musiał! Widać! Niech się idzie wypchać! MAM WAS GDZIEŚ
-Nas?
-WAS!
-Skoro tak to ja idę do chłopaków. Oni zachowują się normalnie, a nie jak jakieś rozkapryszone dzieci.
-Świetnie, spadaj kto cię trzyma?
Ola wyszła trzaskając drzwiami. Rzuciłam się na lóżko i zaczęłam płakać na maxa.
Rano obudziłam się o 9, ale długo leżałam na łóżku. Teraz zrozumiałam sytuację z wczoraj. Jak mogłam tak zrobić? Ale w sumie dalej czułam złość na Olę i Billa. Już sama nie wiem co mi jest.Ubrałam się i zeszłam na dół, gdzie przy stole siedziała Ola Tom i pani Simone z ojczymem Toma.
-Dzień dobry- powiedziałam.
-Witaj.
-Cześć. Jak się spało- spytał wesoło Tom.
-W porządku- skłamałam.
-Siadaj, jesteś jakaś blada. Zjesz coś to od razu będziesz wyglądać lepiej. Jest jajecznica, lubisz prawda ?
-Tak…-zaczęlam nabijać talerz, bo nie jedzenie na widelec. Nie mogłam jeść, czułam wściekły wzrok Oli na sobie.
-Nie smakuje ci?
-Przepraszam, źle się czuję. Pójdę na górę.
-Pf- Ola
-To idź. Przyśle do Ciebie Billa, jak wstanie.
Akurat pewnie jest wściekły. Nawtykałam mu trochę co by nie powiedzieć.
Poszłam do siebie, włączyłam discmana, i płytę Paktofoniki. Leżałam na brzuchu z ręką pod głową i zamkniętymi oczami. Zmieniłam płytę na SOAD. Puściłam ją na fula. Nie słyszałam nic innego, nawet swoich myśli. Ale ze mnie kretynka….ATWA, Chop Suey…
Poczułam czyjś dotyk na plecach. Nie otwierałam oczu. Po chwili wiedziałam, że to Bill- tylko on tak obłędnie pachniał. Chyba pomyślał, że śpię, bo przykrył mnie kołdrą, i ściągnął słuchawki.
-Tak bardzo Cię kocham. Jest mi okropnie z tym, że płaczesz, i że tak o mnie myślisz. –Wzdychnąl, dal mi cmoka w policzek, usłyszałam kilka kroków do drzwi, i już go nie było. BYŁO MI CORAZ GORZEJ! Wstałam po jakiś 30 minutach. Kiedy ubierałam bluzę do pokoju weszła Ola…
-Posłuchaj…
-NIE! TO ty posłuchaj! Nie pomyślałaś, że może on się boi? O Ciebie, o to że nie było ci dobrze- faceci mają hopla na tym punkcie, a Bill nie chce cię skrzywdzić! Da ci spokój, choćby sam miał cierpieć!
-Przepraszam
-Przeproś jego
-Ciebie też muszę- uścisnęłam Ole. –Ja naprawdę nie wiem co mi wczoraj odbiło! Wkurzyłam się bo on cały dzień mi robił podteksty o seksie.
-Pogadamy o tym później, a teraz zbieraj tylek, bo za jakieś 20 minut przychodzą Gustav i Georg na próbę. Tylko…albo nic, idź.- Wyszłam i stanęłam przed drzwiami chłopaków. Zapukałam, choć zwykle tego nie robię.
-Włazić- krzyknął Tom- A to ty Mika. Przypuszczam, że do mojego kochanego braciszka- powiedział z lekką ironią i uśmiechnął się- Bill! BILL! Debilu ściągaj te słuchawki.
-Czego chcesz? Daj mi spokój- Leżał tyłem do drzwi więc mnie nie widział.
-Ja niczego, ale ona tak. Spadam- Dredowaty poklepał mnie lekko po plecach i uśmiechną się bezgłośnie mówiąc: ‘będzie dobrze’ . Stałam jak slup, a Czarnowłosy siedział na Łóżku z opartymi Łokciami o kolana i opuszczoną głową.
-Bill…Sory, że tak cię potraktowałam i w ogóle, ale ja….Shit, nie umiem się wysłowić.
-Nie chce cię zmuszać! I czułem się potwornie, gdy wtedy tak do mnie powiedziałaś. Wyszłem w twoich oczach na jakiegoś niewyżytego 15-sto latka.
-….Ale proszę nie rób więcej takich podtekstów, bo ja się wtedy no…peszę.
-Jestem nieobliczalny- Uśmiechnął się.
-A ja….Doesn’t matter!
-Ciężko nam coś ostatnio idzie, co?
-No.- Opadłam na lóżko kolo niego. – Mały kryzys? Za dużo wrażeń…
-Może to i racja. W ciągu kilku dni tu uszkodziłaś się już dobre dwa razy, a wygląda na to że to nie koniec.
-Szalony
-Szalona.- Zbliżyłam twarz do niego. Oparliśmy się Czolami, a późnij Bill pocałował mnie. Czułam się jak wtedy, kiedy zrobił to pierwszy raz u mnie w domu. Ale było trochę inaczej, bo w tle leciało ‘Wake me up when September ends’, poza tym muszę mu powiedzieć, że nie spędzimy razem wakacji…Nastrój był dziwny. Bardzo dziwny. Zaczęlam ryczeć…Łzy same leciały, nie mogłam nad tym panować.
-Co jest?
-Nie wiem Bill, ale przy tobie potrafię być sobą, i potrafię płakać. –Pocałował mój policzek wycierając łzy.
-Mika…
-BILL! Zrywaj się, bo…-Gustav i Georg wpadli do pokoju
-Cześć!- Powiedziałam, a w tle dostrzegłam Toma z miną ‘próbowałem’
-Bill, no znów ją miziasz? Ostatnio przez to śpiewasz coraz gorzej mój drogi.
-Ta, za to ty coraz lepiej, bo dawno Natalii nie bawiłeś.
-Koniec, idziemy na próbę! Mika zrywasz się z nami?- zapytał Georg.
-E, no czemu nie. Chętnie
Próba poszła całkiem nieźle. Lubię patrzeć jak dają z siebie wszystko odpływając w tylko sobie znany świat.
-I jak się podobało?- Zapytał Georg
-No super!- Bill dostał cmoka- To w nagrodę za ładny śpiew.
-A my?!- oburzył się Gustav.- Też chce całusa!
-No ok…!- Podeszłam do każdego po kolei i dałam po całusie- Tylko nie mówcie Violet albo Natalii.
-Heeh.
-Dobra idziemy jeść!
Po kłótni nie było śladu. Jedliśmy i gadali jak gdyby nigdy nic.
-Hej! Daj mi to.
-Trzeba było brać wcześniej. BILL! To mój talerz! Zostaw!
-Skoro twój to i mój.
-NIE!
-Tak! Mika…Mikuś! Tak ładnie proszę- Czarnowłosy wyszczerzył zęby. To mnie rozbrajało. Wzięłam do ręki kilka ostatnich frytek, od których był uzależniony, i zaczęlam zbliżać widelec w jego stronę.
W ostatniej chwili odwróciłam rękę i pochłonęłam frytki.
-Dzięki wiesz!
-Oj, Bill, ale patrz co mam! Ostatnią puche Red Bulla! Dla ciebie.
-Ta jasne, i zrobisz mi tak jak z tymi frytkami?
-Nie, to jest serio dla ciebie.- Cmoknęłam go w policzek i wcisnęłam do ręki puszkę.- Pa chłopaki, ja spadam- Pożegnałam się z Gustavem i Georgem.
-Dokąd to?- spytała Ola
-WŁAŚNIE?- niby oburzył się Bill.
-Zadzwonić- puściłam im oczko i wyszłam.
W swoim pokoju dopadłam komórkę, bo obiecałam mamie że zadzwonię do rodziców. Mama zadawala kupę pytań, tata trochę odpuścił, ale wiedział, że ja wiem o tej akcji z przed ferii i dał mi to do zrozumienia. Zeszło mi trochę z tą rozmową. Później Ola i ja leżałyśmy i patrzyły przez okno na drzewa i padający śnieg. Nawijałyśmy o bliźniakach, i co jakiś czas wybuchałyśmy śmiechem.
-BU!- Do pokoju wpadły Kloniki i rzucili się na lóżko, a właściwie na nas.
-TOM! Złaź ze mnie! Wejdź na Ole jak chcesz, ale ze mnie spadaj.
-Co robimy panienki?
-Panienki? No ładnie! Zaraz ci dam!- Dredowaty z Olką spadli z lóżka walcząc- Zaraz ci zrobię!
-I jak?- Spytał czarnowłosy szeptem?
-W porządku, to znaczy zależy o co chodzi?
-Hm…O kostkę?
-To w porządku mój słodki.
-Osh ty! Jak nie krzywdzę dziewczyn to ciebie będę musiał! Zaraz ci zrobię- Czarnowłosy usiadł lekko na mnie chwycił za ręce, spojrzał w oczy i….ZROBIŁ MALINKE!
-BILL! KRETYNIE! ZABIJĘ CIĘ!
-Kiedyś też tak mówiłaś, a jak widać żyję- Wyszczerzył zęby.
-O braciszku! Niezły jesteś! Ale dosyć! Dziś znów oglądamy film.
-Coś ty włączył? Tom?- odpowiedź po chwili zobaczyłam na ekranie- ZNÓW The RING??
-Znów?
-Oglądaliśmy go u mnie w domu, pamiętacie?
-A no racja, może i tak. Ale milo wtedy było- uśmiechnął się Bill i puścił mi oczko. W sumie miał rację, bo wtedy pierwszy raz mnie pocałował…
-Ale to jest ‘The ring 2’- odezwał się Dredowaty.- Przetrwasz skoro przetrwałaś i pierwszy.
-Nie…albo dobra! Niech wam będzie, ale wy płacicie za mojego psychologa, który będzie leczył moje urazy psychiczne. Siedziałam i oglądałam niechętnie film, w pewnym momencie odruchowo, wbiłam paznokcie w rękę Billa
-OŁcz!
-Przepraszam…Ja idę.
-No co ty?- Ola
-Spadam. –Otworzyłam dzielnie drzwi, ale na korytarzu było ciemno. –Bill odprowadź mnie co? Zaraz wrócisz.
-OK. To miłego wam.- Wstał i wyszedł razem ze mną
-I kto tu jest słodki?- powiedział Czarnowłosy gdy weszliśmy do pokoju.
-Że co?
-Jesteś słodka jak się boisz. No chyba, że wbijasz paznokcie w moją rękę- wskazał czerwone 5 śladów na swoim ramieniu. Usiadł kolo mnie na łóżku z pilotem od radia w ręce. Włączył swoją ulubioną stację muzyczną. .
-Wcale nie. To źle, że się boje ciemności. I to z własnej winy tak mam. Przez to ja jestem ograniczona, a ty musisz rezygnować dla mnie z różnych rzeczy.
-Nie musze, ale chce. Czemu boisz się ciemności?
-Jak byłam mała uparłam się, że chce iść do zamku strachów w wesołym miasteczku. Mama nie chciała mnie początkowo puścić, ale później gdy już prawie płakałam zrobiła to. I to co tam zobaczyłam zrobiło na mnie taki szok, że mam to do tej pory. I to dlatego właśnie nie oglądamy teraz The Ring, to znaczy chcesz to idź.
-Nie chce…Zbliżył twarz do mojej i pocałował. Wsunęłam rękę pod jego koszulkę, a później przerwałam pocałunek, żeby ją z niego ściągnąć. Pieścił moją szyję, a jego cieple dłonie błądziły po moim ciele. Powoli zaczął ściągać ze mnie koszulkę, spodnie, bieliznę…
-Kocham Cię…
***
-Mika obudź się! O proszę…
-Hmm? Co? No, ale po co mam wstawać?
-Bo idziemy na łyżwy.
-Co?
-No mówię przecież. Tom tu był i powiedział, żebym cię obudził, bo idziemy na….
-CO?- Oprzytomniałam- Tom tu był? A MY…o SHIT!
-Jak ty mówisz dziecino! Żartuje przecież. Jak się złościsz to też jesteś słodka.
-Bill, te twoje pomysły! Nie strasz mnie więcej.
-Nie straszę, zrobiłem ci tylko żarcik. Mały. Kocham cię.- przysunął usta do mojej szyi…
-EJ! Wystarczy mi już jedna malinka! Spadaj się uczesać lepiej!
-No wiesz?
-Słodko tak wyglądasz.
-Dobra, skoro jest tak źle to spadam do łazienki po żel.- Wystawił język—Nie patrz, muszę się ubrać.
-Ok.- zamknęłam oczy i śmiałam się z nas samych.
-Zaraz wracam. –Kiedy wyszedł, sama ubrałam się i włączyłam kompa, żeby odpisać na maile, bo kiedy ostatnio sprawdzałam skrzynkę było ich 20. Nie było go z 40 minut, więc wyrobiłam się. W dalszym ciągu dziwnie obsługiwało mi się kompa z windowsem po Niemiecku. Później przejżalam Polski portal i włączyłam swoje Yahoo msg.
-Jestem gotowy, idź szybko ty bo za 40 minut wychodzimy, a musisz jeszcze zjeść.
-OK.- oderwałam się od wiadomości na Onecie i spojrzałam na Billa.- Skąd masz moją koszulkę z Green Day’em?!
-Leżała w łazience to sobie pożyczyłem.
-A pytałeś?
-Nie, bo wiedziałem, że mi ją pożyczysz. Zresztą teraz to i tak ci nie oddam- chyba że silą zerwiesz ją ze mnie.
-Szalony- Szybko umyłam się i ubrałam ciepło. Chwile później. Gdy kończyłam jeść wpadli Violet, Andreas, Gustav no i Georg. Wstałam z Olą od stołu ubrałyśmy się i wyszliśmy razem z domu.
-Andreas, patrz jaką mam odjechaną koszulkę.
-Raczej jaką ja mam.
-Heeh, u was to chyba wspólnota jakaś małżeńska. Jeden kolor Włosów, wspólne ciuchy, wspólny pokój i lóżko.
-Hej nie zapędziłeś się- palnęłam go lekko w głowę.
-Heeh nie! Dobra to ja z Billem wypożyczymy tobie i Oli łyżwy, a wy idzie zobaczyć czy dużo ludu jest.
Lodowisko było naprawdę duże. Zapięłam łyżwy i weszłam z resztą na lód. Kiedyś w tym dobra byłam, ale później musiałam przestać ze względu na kolano. Kiedy chłopcy zauważyli że nie bardzo mi coś idzie, zaczęli mnie podjeżdżać. Na szczęście po kilkunastu minutach doszłam do dość dużej wprawy.
-Dobra dziewczyny. Oko za oko- Zagadnęła Violet do mnie i do Oli- Robimy tak…-Wytłumaczyła nam cały plan działania.- Tylko szybko, cicho i tak żeby tylko lekko o nich zaczepić.
-OK.!
Chłopaków trochę zgasiło, to że śmignęłyśmy między nimi. Gdyby nie banda, to Andreas szorował by tyłkiem lód. Później jeździliśmy z Billem trzymając się za ręce i wygłupiając się jak to możliwe. Później, znowu ktoś mnie próbował podjechać i udało mu się, bo ległam na lodzie tłukąc sobie tyłek.
-Uważaj może co! Sam tu jesteś palancie?- Wydarłam się na kolesia
-Sory.- pomógł mi wstać- Jestem Thomas.
-Fajnie, ale to nie zmienia faktu, że się potłukłam przez ciebie!
-Przepraszam. Może...- W tym momencie podjechali do nas bliźniacy, hamując tak, że obsypali go lodem.
-TY- pogardliwie powiedział Bill
-JA- odpowiedział rozbawiony chłopak, odwzajemniając odpychające spojrzenie braci- Właśnie miałem jej pytać, czy nie zabawiła by się ze mną.
U OLI:
Podjechałam szybko do bliźniaków i Miki, bo widziałam, że szykuje się jakaś zadyma.
-Właśnie miałem pytać jej, czy nie zabawiła by się ze mną. Bo wygląda na to, że tobie w kółko robi dobrze skoro masz taką szczęśliwą minę. –Bill wnerwił się na fulla i palnął kolesia, po czym Tom powtórzył wyczyn brata. Strasznie się wystraszyłam, Puma zresztą też.
Na szczęście Gustav i Georg to zobaczyli, i rozdzielili ich
-Jeszcze się policzymy- Bill
-Daj spokój- uspokajał go Blondyn
-Z milą chęcią. Nawet szybciej niż ci się zdaje- odpowiedział Thomas po czym odjechał do kumpli.
-Bill? Kto to był?- Spytała Mika.- Czemu znowu lałeś się z kimś. Z mojego powodu!
-Spadamy. Nic wam nie jest?- spojrzał na mnie i Mikę, po czym objął ją w pasie.
Atmosfera była napięta. Mika cały czas milczała, aż do domu, a ja próbowałam wydusić z nich kto to był- na daremnie.
-Powiemy wam w domu. Jak trochę nam przejdzie- Wkurzyłam się jeszcze bardziej, spojrzałam na Pumę, ale ta nadal nie odezwała się słowem. Kiedy zaczęłam się rozbierać, Mika już poszła na górę, a za nią szybko poleciał Bill. Chwile później ja i Tom weszliśmy do pokoju, w którym na środku stali oni nie odzywając się chyba do siebie
-O co wam kiedyś poszło?- Wydusiła z siebie wreszcie Mika- jeden znak na to, że żyje.
-Dobra- odezwał się Dredowaty- Nie będę wchodził w szczegóły. Kiedyś był naszym kumplem, a później pokłóciliśmy się dość poważnie…
-O co?- Wtrąciłam.
-Nie ważne.
-Ważne skoro do tego doszło.
-Nie. Później on zaczął nas gnębić na swój sposób, po czym mu przeszło, ale układy i tak były napięte. Później on przepisał się do innej szkoły, a teraz znowu….
-Ale co on wam zrobił?- Prawie krzyknęłam.
-Dużo….-Bill
-Tzn.?
-No, na przykład zaczepiał Mikę. Mógł jej coś zrobić!
-AKURAT!- wydarłam się nie na żarty
-Tak! On jest zdolny do wszystkiego, żeby się zemścić.
-I dokuczyć? ŻA-ŁO-SNE!
-Wiem, ale powiedz to jemu- odszczeknął Bill- Gdyby nie Gustav i Georg, to…
-Nie kończ- Odezwała się nareszcie Mika.
-Przepraszam, ale widzisz, że po raz kolejny jesteście narażone na nieprzyjemności przez nas.
-To nie jest ważne…
Oglądaliśmy MTV, kiedy Mika zaczęła krzyczeć
-Bill! Spadaj od mojej szyi maniaku jeden!
-Wiesz, że zawsze lubiłem być wampirem, i tak mi zostało.
-Bill! Przestań! Jeszcze poprzednia mi nie zeszła!
-Przynajmniej widać, że jesteś moja.
-Nie jestem! Zobaczysz jeszcze ty też się nabawisz siniaka na szyi…
-Wiesz co?- Tom- Pójdę w twoje ślady.
-Tom! Jak cię dorwę to ci zrobię malinkę na czole! Sory jak ja wyglądam teraz.- Zaczęłam gonić go po pokoju, a Mika wykorzystując chwilę nieuwagi Billa ciachnęła mu malinkę!
-BU! Who let’s The dogs out! I masz! Teraz widać, że jesteś mój! –krzyknęła Mika
-No widzisz, to lepsze niż obrączki.
-Tom nie zwiejesz Oli. Musisz się poddać.
-Ok., ale w nocy!
-Buahaa! Zbereźnik- Mika
-Ale to był dzień. Jutro idziemy na basen!- Zarządził Tom
-SUPER!
-Ja nie idę- powiedziała Puma
-Idziesz.
-Jak mnie zmusisz?
-Jeszcze nie wiem. Co to?
-Moja koma, mama dzwoni-odpowiedziała Billowi Mika- Cześć mamo….-wyszŁa
-Dobra, to tak powiemy jej, że nie idziemy na basen tylko gdzieś indziej. Schowasz do swojego plecaka jej rzeczy, i pojedziemy autobusem, a że ona nie zna miasta to się nie skapnie
-Jak ja kocham ją wkręcać- odpowiedziałam.
Rano, obudziłam się wypoczęta. Kiedy leżeliśmy z Tomem, do pokoju wparowała Puma po ubrania.
-No hejas gołąbeczki. Jak się spało?
-A dobrze- Tom- Coś ty taka szczęśliwa? Bill musiał cię nieźle przeprosić za te wczorajsze…
-Wstawać, a nie gadać! Został nam dokładnie tydzień i koniec! Gnijemy tu już 7 dni!
-Tom- szepnęłam- O której tej basen, bo muszę jeszcze spakować Mikę.
-Co tak spiskujecie znowu?- Mika
-A szeptamy sobie czule słówka.- wymyślił szybko Dredowaty.
-Dobra, dobra. Ja spadam do łazienki. Zbierajcie zadki.
-Jasne, już się zrywamy z Olą.
Wstałam ubrałam się umalowałam i byłam gotowa.
Schodząc na śniadanie z Bliźniakami omawialiśmy resztę naszego planu
-Gotowe?- Spytał Bill
-Tak
-O co wam chodzi?- Mika
-Y…o nic.
-To dokąd idziemy- znów zapytała Puma.
-Zobaczycie. Niespodzianka- Czarnowłosy puścił do mnie oczko, a później jechaliśmy autobusem w stronę basenu.
-Dokąd jedziemy Bill? Żądam wyjaśnień- Dalej próbowala Mika
-W bardzo fajne miejsce, w którym lubisz przebywać. Chodź wydaje ci się że nie.
Kiedy w końcu przed budynkiem Mika zajażyla gdzie jest , zaczęła się drzeć (norma), a do środka zaciągnęłam ją silą z chłopakami.
-Dobra cwaniaki, ale chce wam powiedzieć, że nie mam stroju- Wyszczerzyla zęby z tryumfem.
-Masz.- odpowiedziałam, również z tą samą miną.
-JAK TO MAM??
-Tak- Wyciągnęłam jej strój z plecaka i zawiesiłam na palcu- To właśnie był nasz spisek. Teraz się nie wycofasz.
-Wiesz co, jesteś okropna okrutna i w ogóle- Mika zmrużyla oczy- Wy też! Bill i ty też! Najbardziej z nich wszystkich! Bo to pewnie był twój pomysł.
-Ja? Trzeba się było zgodzić.
-SPADAJCIE
-Przestań krzyczeć, bo robisz obciach- powiedział uśmiechając się Czarnowłosy.- Co ci szkodzi.
-Dużo. Ja nie lubię
-Pływać? Komu ten kit Słoneczko- Odezwałam się- Uwielbiasz
-Więc w czym problem- Zdziwil się Tom
-Nie ważne.- Mika wzięla ode mnie swój strój kąpielowy. Bliźniacy i ja ucieszyliśmy się z wygranej.
Poszłyśmy do szatni, Mika krzywo patrzyla na mnie.
-Co ci odbiło?
-Wstydzę się ich nie rozumiesz? Przecież Gustav i Georg też przyszli! I Violet i cala reszta!
-Dziewczyno! Ja też! Ale co mam zrobić? Chce się bawić dobrze! Błagam nie rób cyrków, bo wystarczy mi awantur na cale życie już bez tej twojej, którą masz ochotę wywolać. Przebieraj się i koniec! Poza tym czego się wstydzisz? Bill ci coś wytknąl kiedyś? Nie poznaj cię Mika!
-Daj spokój. Dobra idziemy na żywioł
-To rozumiem- chwyciłam ją za rękę i zawlokłam do basenu, gdzie była już cala reszta.
-Dłużej się nie dalo?- zapytał Dredowaty.
-Yy, zapomniałam czepka- Krzyknęła Mika i zmyla się do szatni-
-Pójdę z nią.
-Co wam jest?
-MIKA! IDZIEMY!- Wrócilyśmy do reszty.
Mika zanużyla stopę w wodzie
-Brr zimno, nie wchodzę.
-Wchodzisz- powiedział Georg, który stal za nią i pchnąl ją do basenu.
-AAAAAA!- Dup w wodę- Zabije cię Georg! Albo ratownik…-ten ochrzanil go nieźle, ale zabawa była przednia
-idziemy na zjeżdżalnie!- Zarządził Bill
-Nie idźcie sami ja zostanę- powiedziałam
-Czemu?- odezwała się Puma po polsku- Dziecko, ja mam Blizne po tym jak spadlam ze schodów, na nodze i co? I…-glos jednak jej się trochę Hmm…zrobił mnie pewny
-Co jest z wami dziś?- zapytał Tom
-O nasze kompleksy….tak jakby.
-CO?- krzyknęli na raz bliźniacy
-To.- powiedziała spokojniej już Mika
-Wstydzicie się? Czego?
-Dajcie spokój.
-Dla nas jesteście najfajniejsze i najladniejsze na świecie, i gówno mnie obchodzi co sobie inni pomyślą! My jesteśmy chudzi jak patyki? Ale zaakceptowaliśmy to i koniec! IDZIEMY- Mika wyskoczyla z basenu, nie zakrywając już blizny. Poszliśmy razem na zjeżdżalnie.
-BILL! SPADAJ! Teraz jadę ja z Olą.- zjeżdzalnia była dość dluga, i rozpędziliśmy się dość mocno, żeby później z pluskiem wpaść do basenu. Tom puścił mnie i dal buziaka.
Później zjechał Bill z Miką, Gustav, Georg i Violet a na końcu Kate.
U MIKI:
Po basenie chciało mi się bardzo spać. Przyjechała po nas mama bliźniaków i zawiozła do domu, a reszta pojechała razem z Georgem i Gustavem. W samochodzie usnęłam w pół na Billu, a w pół na Tomie. W domu poszliśmy do pokoju bliźniaków oglądać film. Leżeliśmy wszyscy na materacu, a ja po pięciu minutach usnęłam. Było mi cieplutko między nimi, ale obudzily mnie śmiechy. Nie wiadomo skąd był tu Georg i Gustav z Andreasem! Była dopiero 15.
-No Mika! Ale Bill ma z tobą dobrze w nocy!
-Co?
-Żeby opowiadać, o tym jak robisz mu dobrze przez sen…
-CO?- spojrzałam na Billa, który robił się czerwony
-Dajcie jej spokój! To nie jej wina!- zaczął mnie bronić
-Dobra, koniec.- Gustav
-Może zagramy w coś. Będziemy gadać, ale tylko cytatami z piosenek- wypalila Ola
-OK.!
U OLI:
-Kocham Cię kochanie moje- Bill do Miki
-Odnalazłam siebie w tobie- ona do niego
-Gdybym był bogaty- rozmarzył się Gustav
-Hej skąd znacie tyle cytatów z Polskich piosenek? I to na niemiecki przetłumaczone!
-Ma się znajomości
-Przystojny jestem- Georg
-Moja i twoja nadzieje- przypaliłam mu bezlitośnie
-Chodź zabiorę cię do siebie, będzie jak w niebie- odezwał się Tom do mnie
-Facet to świnia- odpowiedziałam
-Kiedy nic się nie klei a czasu coraz mniej- Gutek
-Zabij się zabij się, nikt nie lubi tutaj cię!- odpowiedział mu Georg
-Jestem jaki jestem ty też sobą bądź- dzielnie bronił się Blondas
-Zdejmij ubranie nic nie powiem mamie- wypalił Czarnowłosy do Pumy
-Nikt nie stoi wszyscy dobrze bawią się- Dredowaty
-Każde pokolenie ma własny czas- Mika do Billa
-Pij pij bracie pij- Georg biorąc red bulla
-You drive my crazy –Gustav
-Touch me now!- Bill do Pumy
-Spragnionemu daj rzesz wody- Gustav do Georga prosząc o ‘byka’
-You are beautiful Mika- Bill
-Now everybody do the propaganda- znów Czarnowłosy
-On holiday- Puma
-Shut up when I’m talking to you!- Tom udając oburzonego.
-But everything u sey to me take me one step closer to the eadge
-Ale mu pojechałaś Mikuś! Buahaha…
-But In The End it’s doesn’t even matter! Cause I’m about to break!
-Uratuje Cię- Czarnowłosy do niej
-I wanna feel your body- Tom do mnie
-Oops! I did it again- I make u believe we’re more than just friends
-Sex on the beach- Georg patrząc na Mike!
-Ja już nie gram!
-Czemu?
-It’s easier to run Bill- odpowiedziała mu Mika
-Racja koniec! Wszystko się robi jakieś takie erotyczne- powiedziałam i zaczęliśmy się śmiać
-Wiecie co?- Mika- Ja tam nie jestem żarłok, ale zjadła bym coś.
-Oo! Moje słoneczko dużo je- Bill- Może mały Bill jakiś będzie? Jesz za dwóch!- zaczął ją całować.
-Nie nie nie nie! Jaki mały Bill?-wydarła sie zgorszona Mika
U MIKI:
-No to gratuluje braciszku! Będę wujkiem- Tom
-No widzisz! Nasz trzeci klon. Buahaha
-Dobra, dobra. Z szacunkiem do kobiety ciężarnej- odezwałam się
-Idziemy do kuchni!
-Nie ma po co- Dredowaty się odezwał- Lodówka pusta, a starsi na zakupach dopiero wrócą za jakieś 4 godziny. Jak nie później. Mika wszystko wyczyściła.
-Ja?! Małpo!
-To dzwonimy po pizze- odezwał się Gustav
-Ale chyba nie jedną- Tom
-JA nie jestem w ciąży! Aż tak grubo wyglądam, że mnie za ciężarną bierzecie?
-No przytylo ci się kochanie
-BILL! Mendo jedna! Jak możesz! Nie idę więcej z wami na basen!
-Pójdziesz pójdziesz! My z Miką zjemy dużą z tuńczykiem na pół, i dwa red bulle do picia.
-Ja z Olą peperoni
-Ja z szynką.
-Dobra, to ja zadzwonię- wyskoczyl Georg i poszedł po telefon.
-A co do basenu, to Mika wcale nie przytyla. Zresztą to i tak była i będzie laska- odezwała się Ola
-Bo moja – Bill
-ZATKAJCIE SIĘ!- ja- Kto by pomyślał, że ja taka ‘perfect’
Po godzinie przywieźli nam pizze.
-Pychotka…-Gustav
-A czy tobie kiedyś coś nie smakowalo?- dociął mu Georg
-Bill, ten kawalek jest MÓJ!
-A jak ładnie poproszę to mi dasz?
-I kto tu jest w ciąży? Masz! Ja idę do ubikacji
-Kurde, już cię na wymioty zbiera? Ona na pewno jest w ciąży- odezwał się Andreas.
-Bujaj się.- Wyszłam z pokoju, i w tym momencie zadzwoniła moja komórka.
-Tato! Siema co tam….Co? DLACZEGO??? Nie….ok, pa
Boże! Tata wylatuje za trzy dni! Nie zobaczę go po powrocie z ferii…chyba, że szybko wrócę samolotem do domu, ale jak?! Już go nie spotkam bardzo długo…Wróciłam do pokoju nieźle zdołowana. I doznalam szoku, bo OLA Z TOMEM SIĘ Całowali, a reszta patrzyla na nich z dziwnymi minami
-Co oni pijani?- wypaliłam
-Nie, Tom pozazdrościl mi dziecka- Ola coś szepnęla mu na ucho i skończyli
-Co już koniec przedstawienia?- Zapytał Andreas
-Nas poniosła miłość!
-Właśnie- przytaknęła Ola
-Mika, czemu ciebie tak nie ponosi?- Spytał Bill
-Holy virgin?- Zapytała Olka
-Dajcie jej spokój, bo zaraz albo się wnerwi albo komuś przysunie. Czemu jesteś taka..?
-Nie ważne.
-To co? Oglądamy dalej?
-PEWNIE!- Było mi dziwnie. Nie wiedziałam czy wole być tutaj, czy z tatą w domu. Przytuliłam się do Czarnowłosego, i płakałam bezgłośnie, a łzy kapaly po policzkach i na jego ramię, który wybuchal śmiechem razem z resztą.
-Co ci jest?- zapytał szeptem
-Nic oglądaj.
-Jasne, a koszulkę mam mokrą od czego?
-Nie ważne.
-Chodź- Pociągnął mnie za rękę
-Dokąd Bill? Daj spokój
-Nie! Sama mówiłaś, że lubisz otwarte karty- Weszliśmy do nieznanego mi pokoju. Panował pół mrok- Więc, o co chodzi? Chodź siądziemy.
-…
-Mika! Nie jestem tylko twoim chłopakiem, ale też przyjacielem!- Powiedziałam mu o swoich wątpliwościach.
-Chcesz wrócić?- zapytał poważnie
-I tak i nie, bo chce być z tobą!
-Wiem, że to trochę dziwne, ale na pewno go jeszcze spotkasz! I spędzicie mnóstwo milych chwil.- przytulił mnie mocno i dal całusa w policzek,- Nie płacz.
-Bill!- nie mogłam się powstrzymać.
-Proszę, nie lubie gdy płaczesz! Kocham twój uśmiech, bo kiedy jesteś smutna i mi jest źle. To już taka więź jak moja z Tomem- Uśmiechnął się.
-Ja…
-Ciii już nic nie mów. –Przytulił mnie jeszcze mocniej i głaskał po głowie. Po dłuższej chwili usnęłam mimo, że czułam pulsujący ból w skroniach.
-Bill ja...
*35,5*
skomentuj (14)
2006-08-12 11:53:53 >> info 2
Badzo was przepraszamy że niema notki :( obiecujemy ze pokaze sie ona w najblizszym czasie i będzie dluuuuugaaa.ale piszemy tego bloga we dwie i ja(Ola) niemam tych notek przy sobie ma je Mika wiec jak tylko się z nią skontaktuje(ona wyjechala) i będzie mieć dostęp do komputera to dodamy tą wyczekiwaną notke :) prosimy o jeszcze troche cierpliwości.wynagordzimy wasze czekanie.jeszcze raz przepraszamy
skomentuj (11)
2006-06-16 12:26:05 >>
Elo...Sory za brak notki i nie komentowanie waszych, ale naprawdę miałyśmy straszny bałagan. Zaczęły się wakacje więc notki będą może częściej:)!
Pozdrawiam i dzięki!
U MIKI:
-Ola Tom możecie się zatkać? Usiłuje usnąć, od co najmniej godziny.
-Nie nie możemy, bo ten program jest naprawdę śmieszny.- Odpowiedział mi Tom.
Wkurzyłam, się bo byłam zmęczona podróżą, mimo, że cały dzień przespaliśmy wszyscy czworo. Wyszłam z pokoju, nie znałam dobrze domu, ale o dziwo trafiłam do ubikacji po ciemku. Na dole było cicho, więc wszystko wskazywało na to, że cały dom spał. Potem zamiast wrócić do swojego pokoju, weszłam do bliźniaków. Bill leżał z ręką pod głową i słuchaj muzyki. Kiedy weszłam do pokoju powiedział:
-Tom debilu nareszcie! One pewnie chcą spać, przynajmniej Mika widziałem jak ledwo weszła po schodach
-To ja Bill…- powiedziałam prawie wybuchając śmiechem
-Mika? Co tu robisz? Nie możesz spać?
-Ta…Tom z Olą oglądają jakiś program i śmieją się, co jakieś 4 sekundy. Mogę u Ciebie przesiedzieć dopóki Dredowaty nie wróci?
-Pewnie, wskakuj- Bill usiadł na łóżku oparł się o ścianę i zrobił mi miejsce.-Ale on do rana pewnie nie wróci.
-Dzięki. Mogę się przykryć?
-Jasne. Nic dziwnego, że ci zimno skoro śpisz w koszulce i majtasach.
-Majtasach?! No wiesz do są damskie bokserki! Nie mogłam znaleźć piżamy.
-Szalona- Bill objął mnie, a ja przytuliłam się do niego.-Jak ci się tu podoba?
-Na razie dużo nie widziałam, poza tym jestem nieźle przyćmiona po tej podróży. Ostatnim razem tak długo to leciałam do Chicago.
-Heeh. No cóż, ale nie było tak źle, co?
-No nie, było super, z wami nigdy się nie da nudzić. Tak w ogóle to ty z Tomem, rozumiecie się chyba bez słów, co?
-No w sumie to tak…jest między nami jakaś taka więź. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale bez niego nie był bym sobą.
-To miłe, że masz brata w dodatku bliźniaka, a ja jestem jedynaczką.
-Ale nie widać tego po tobie. Nie jesteś samolubna, czy coś.
-No wiesz nie mam na to czasu. Moja mama prawie śpi w pracy, ale przez to że tak to kocha, i mimo, że materialnie mam wszystko czego chcę to brakuje mi z jej strony miłości, więc cieszę się że tata przyjechał, mimo że przedtem nie byłam do niego taka e…przekonana.
-Widzisz…ja tego nie doświadczyłem. Ale nie widać u Ciebie tego, że nie umiesz okazywać uczuć czy coś…To znaczy nie mówię, że tak każdy ma mieć niby, ale…
-Bo teraz mam ciebie Bill….-Spojrzałam w jego oczy, które prawie płonęły.- Kocham Cię.
Zaczęliśmy się całować, zapominając o wszystkim. Jego ręce błądziły po moich plecach i udach. Ściągnęłam z niego koszulkę…
-Mika...? Jesteś...jesteś pewna, że tego chcesz?
-Tak...powiedzmy, że to prezent na walentynki. Ale co jeśli Tom wróci?
-Nie wróci... My rozumiemy się telepatycznie.- Uśmiechnął się.
Było coraz bliżej. Po chwili nie mieliśmy na sobie już niczego. Jego ręce błądziły po moim ciele. Były tak przyjemnie ciepłe, a jego usta tak słodkie…
-Bill…ja…kocham Cię…
Kiedy się obudziłam Bill dalej trzymał moją dłoń. Włożyłam rękę w jego włosy, a on w tym samym momencie otworzył oczy.
-Dzień dobry.- Uśmiechnęłam się.
-Cześć- on odwzajemnił uśmiech, później przytulił mnie do siebie. Leżeliśmy tak dość długo, aż ktoś zaczął dobijać się do drzwi…
-Shit!- Krzyknął Bill
Wyskoczyłam jak oparzona z łóżka, zapominając, że nie mam NIC na sobie. Nie mogłam znaleźć swoich ciuchów, więc w pośpiechu ubrałam jakieś spodenki Billa i jego koszulkę.
-Bill zabiję Cię- powiedział Tom zza drzwi i odszedł. Ja szybko wyparowałam z ich pokoju, a kiedy byłam bezpiecznie u siebie, Ola mnie zaatakowała.
-I jak się spało?- Z ironią w głosie
-Co??
-Jak Ci się spało?
-Dobrze, zapewne o wiele lepiej niż tu.- Na mojej twarzy musiał się pojawić głupawy uśmieszek.
-CO?? No proszę…Koniec z żelazną dziewicą? Zbereźnico mała.
-Taa….Odezwała się ta święta. Jakbyście z Tomem oglądali TV trochę ciszej i zachowywali się po ludzku to bym spała!
-Spala? Akurat Lolu jeden!
-Spadaj! Ciesz się, że wróciłam rano, bo na początku wyszłam tylko do kibla.
-No wiesz? To ja z Tomem, żeśmy wam umożliwili ‘to’ a ty masz jeszcze pretensje? Poza tym co ty chciałaś robić z tym kiblem?- Ola zaczęła się śmiać
-Poszłam siku! A, że potem trafiłam do Billa to TWOJA WINA. A właściwie twoja i Toma, jeśli ci ulży.
-Chcesz powiedzieć, że przeze mnie straciłaś tą swoją cnotę? Buahaha
-Nie…
-Albo, że przeze mnie wyszłaś stamtąd w majtkach Billa i stoisz w nich teraz?
-O kurde…zapomniałam! Ale to była wina Toma, bo się dobijał do drzwi!
-Dobra…nie obwiniaj mnie o ‘to’, bo i tak widzę, że się cieszysz! Przejzałam Cię!
-Spadaj...
-Ale i tak wyglądasz sexy w majtkach Billa, ciekawe czy on ubrał twoje...a jeśli nie to ubierze..
-Co?!
-Zobaczysz...-Ola chwyciła mnie za rękę i zatargała za sobą do pokoju bliźniaków.
-Hej jeszcze nie ubrałeś jej majtek?
-O co ci chodzi?
-O to, że ona chodzi w Twoich ciuchach
-No owszem, bo jest moją dziewczyną, więc ma prawo do tego nie?
-Ta.Do pokoju wszedł Tom.
-W nocy wymyśliliśmy wam karę.
-Nam? Za co?
-Za to, że przegraliście w kenta w autobusie!
-Racja…-skrzywiłam się lekko, bo Dredowaty miał taką zadowoloną minę, że już się bałam!
-No więc, ty przebierasz się z Billa, a on za ciebie!
-CO?!- Wykrzyknęliśmy równo z Czarnowłosym
-TO! Bill stanik też cię obowiązuje, i tak do jutra do rana. Masz być nią, a ona tobą.
-To co mam spać z Olą w jednym pokoju, albo łóżku?- zapytał Bill
-NIE! Dla pewności ja będę spał z Olą.- Tom uśmiechnął się zawadiacko.- Dobra do dzieła, najpierw Mika.
-Patrz ile on ma ciuchów, i że niby co mam ubrać?
-Bill daj jej coś…
W ten sposób ubrali mnie w poszarpane spodnie i niebieską koszulkę. I kiedy myślałam, że to koniec…
-No i jeszcze włosy.
-CO?!
-No włosy, musisz wyfarbować na czarne i uczesać bardziej na Billa.
-Nie, żartujecie ze mnie co?
-Nie! W stosunku do tego, że kazaliście się nam razem myć na twoich urodzinach, to jest pestka.
W taki sposób godzinę później miałam czarne poczochrane włosy, które i tak mało przypominały Billa, bo są dłuższe od jego. Kiedy wyszłam z łazienki Czarnowłosy też był już ‘gotowy’
-Bill? To TY?!
-KAZALI CI JEDNAK POFARBOWAĆ WŁOSY?????
-Tak...
-A tak lubiłem Twój brąz….
-A ja lubiłam swój…Co to wszystko ma na celu Tom?
-Hmm…dobrą zabawę? Bo to nie koniec
-NIE?- zapytałam równo z Czarnowłosym
-No co ty, to by była łatwizna. Wychodzimy z domu
-Dokąd?
-Tylko na spacer. Więc zbierajcie się
-Mika ratuj mnie!
-Ale co ja mogę zrobić Miko-Billu?
-No nic mój sobowtórze, ale jak mamy gdzieś wyjść, to może ja ją uczesze co? Bo to co wyście jej zrobili na głowie, to w niczym nie przypomina mnie.
-Ok, tylko szybko.
Bill zaciągnął mnie do łazienki.
-Też sobie wymyślili co?- zapytałam
-No, ale po wczorajszej nocy, mogę przechodzić katusze i tak będę szczęśliwy.
-…
-Dobra już przestane. No teraz wyglądasz prawie jak ja
-Hej, a ty? Poczochraj się trochę co? Bo i tak dziewczyny z ciebie nie zrobimy.
-Kocham Cię…-Pocalował mnie, jak chyba jeszcze nigdy...
Wyszliśmy z domu. Nawet nie wiem dokąd podążaliśmy, ale bardzo mi się tu podobało, mimo że nie było to jakieś super miasto. Normalne, jak każde, ale inne niż Warszawa, do której tak bardzo przywykłam.
-No i jak się czujesz jako Mika?
-No…dziwnie. Zwłaszcza w staniku!- Bill miał skrzywioną minę.
-A ty Mika? Jak się masz jako nowy Czarnowłosy?
-Ta….Myślę, o tym, co będzie jak mama mnie zobaczy z tymi włosami. Zwłaszcza, że to nie szamponetka!
-Nie będzie źle!- Powiedział ucieszony jak dziecko Tom.- O proszę! Już idą!
Z naprzeciwka szedł Gustav, Georg, Violet i Kate, z jakimś nieznanym mi chłopakiem
-WY?! No nie mogę! Zabije Cię Tom. Ukartowałeś to? Ale obciach ja nie mogę
-Cześć!- Wszyscy zaczęli się witać.
-O dziewczyny. To jest Andreas. To Ola, moja laska.
-Siema
-Elo
-A to, Puma, albo Mika, albo Dominika, zależy jak chcesz. Moja panna.-Triumf na twarzy
-Hej, Andreas.
-Milo mi. Shit! Jak ty wyglądasz Bill? Czy jest coś, o czym nie wiem? Z daleka myślałem, że ona to ty. Jakaś metamorfoza cię w Polsce dopadła? No nieźle. Tom stary, dobrze, że chociaż ty wyglądasz normalnie.
-Ej! O co ty mnie podejrzewasz? To wymysł Toma!
-A ty się spokojnie na to zgodziłeś? Bill nie poznaje cię! Dawniej byś mu przyłożył za coś takiego!
-Człowieku, to kara, bo przegraliśmy w karty! No i teraz wyglądam jak laska.
-Owszem, ale niezła dupcia z ciebie- Andreas klepnął Billa w tylek- Może się umówimy, co?
-Zamknij się stary! Ja też się cieszę, że Cię widzę. Za to ty się nic nie zmieniłeś.
-Dobra to, co robimy? Jakieś propozycję? Dziewczyny?
Spędziliśmy totalnie zakręcone kilka godzin. Wróciliśmy do domu nieźle zadowoleni, a to, że wyglądam jak Bill przestało mi totalnie przeszkadzać. Jemu chyba też.
Kiedy wróciliśmy do domu, mama bliźniaków miała dość zaskoczoną minę:
-Cześć, już jesteście?
-Tak.
-Jednak daliście im tą karę?!
-Tak- Tom wyszczerzył zęby.
-I zafarbowaliście jej jednak te włosy?
-Tak. Farbą Billa- Dredowaty dalej głupkowato się uśmiechał
-Bill?! Czy ty masz stanik?!
-Mam…Wiem, to żałosne.
-Tom, Ola skoro tacy pomysłowi jesteście, to idziecie na zakupy.
-CO?!- Jęknął Tom
-To! Idziecie, nie ma tak, że tylko oni cierpią.
-Nie fair.
-Macie tu listę i pieniądze, zmykajcie. Tom zadzwoń jak zrobicie zakupy, to po was przyjadę.
-Dobra.- Był nieźle wkurzony, ale co miał zrobić?
-Chodź Mikuś, pójdziemy się napić.
-OK – Poszliśmy do kuchni, Czarnowłosy nalał nam Coli i poszliśmy na górę.
-Idziemy do ciebie czy do mnie?
-Nie masz mnie jeszcze dość? To znaczy mnie-ciebie? Chyba kiepski ze mnie klon…
-No, co ty, chodź do mnie jest bliżej.
-Ta bliżej, o jakieś kilka metrów
-To, co? Ale zawsze.
Kiedy weszliśmy do pokoju, zwaliłam się prosto na lóżko. Nogi bolały mnie po tej wyprawie po mieście. Zadzwoniła moja komórka.
-O Siema mamo. No tak odpisałam Ci przecież….No jasne, jest super. Tak mama bliźniaków jest super. Pewnie, że tak. Nie jest super, tak jesteśmy grzeczne….Daj mi tatę. Siema, co u was? Zasypali cię pewnie mailami z firmy co? Mówiłam! NAPRAWDĘ?? Ale ekstra! No jest super, milo i w ogóle. Ale, po co? No dobra…
-Bill?
-Hm?
-Mój tata chce z tobą gadać.
-Dzień dobry…Są ok., no pewnie że tak. Dobrze pozdrowię, do widzenia
-Co on chciał?
-Pytał czy jesteś grzeczna?
-Tak?
-Powiedziałem mu, że ostatniej nocy nie byłaś.
-Spadaj Bill.
-No, co?
-Pokaż mi resztę swoich tekstów.
-Nie…Mika błagam.
-Nie to nie- udawałam obrażoną
-Osh ty, jedna,…Co włączyć?
-Nie wiem, Green Day? Albo tą twoją Nene
-Moją?
-Twoją.
Podeszłam do jego biurka, i przeglądałam leżące kartki i zeszyty. Widać było, że matmy i fizyki nie lubił, i się nudził, bo jego zeszyty były pokreślone i porysowane, a z tylu miał pełno urywków piosenek.
-Bill, już się nie dziwie czemu matma idzie ci tak jak idzie
-To znaczy?
-Skoro, nie uważasz….
-Zostaw moje zeszyty.
-Czemu?
-Temu- oberwałam przez głowę poduszką.
-Ładnie tak? Bić swoją dziewczynę?
-A czy ja Cię bije?
-A nie? – Odskoczyłam w bok uchylając się przed poduszką
-Nie!- W moją stronę powędrowała następna. Próbując uniknąć uderzenia, cofnęłam się o krok i wywaliłam picie ręką na ciuchy leżące na ziemi.
-Ups! Kurde coś wylalam. Bill przestań!
-Ani mi się śni!
-Zaraz ci oddam!- Czarnowłosy wybiegl z pokoju i zlecial po schodach na dół. Rzuciłam się w pogoń za nim. Spodnie były na mnie lekko za dlugie. Zaczepiłam się i zjechałam na dół…na plecach i siedzeniu!
-Mika?! O ja nie mogę! MIKA? NIC CI NIE JEST?
-Nic…chyba
-Możesz wstać? Kurde krew Ci się puściła. Chodź do łazienki, pomogę Ci
-Bill ja nie umieram!
-MAMO! MAMO! Shit pojechala po Toma i Olę.
-Poradzę sobie. – Bill pomógl mi wstać i dojść do łazienki.
-A nie kręci ci się w głowie? Nie chce ci się wymiotować?
-Bill?- spojrzałam na niego dziwnie
-No co?
-To ja spadlam ze schodów, a to ty zachowujesz się jak potłuczony
-Daj spokój, raz jak tak Tom zjechal to miał wstrząs mózgu i w ogóle…
-Nieźle mi życzysz,
Później wróciliśmy na górę. Kazał mi się położyć
-BILL! Nie przesadzaj co? Panikujesz bardziej niż ja
-Dobra, potem będziesz się złościć.
-Nie będę leżeć i nic nie robić.
-Będziesz spać
-Pewnie.
-Poczytać Ci bajkę na dobranoc?
-Ta….a masz jakąś?
-Nie, ale znam na pamięć taką jedną.
-Szalony, ale OK. Ale nie mam maskotki…
-Oj, trudno…Dziś musisz wytrzymać bez, jutro się jakąś skoluje
-Bu…!!! Nie dobry!
-Ok. kładź się
-Ale musisz mnie przykryć i dać całusa na dobranoc.
-No dobrze. – Bill podszedł do lóżka, przykryl mnie i dal buziaka.
-To teraz sam wskakuj, zamiast tej bajki.
-OK, musze cię w końcu pilnować żeby nic więcej ci się nie stało.
-Nie przejmuj się tak. Ja zawsze miałam takiego pecha. Rękę w gipsie miałam już 6 razy, a nogę raz.
-Serio? Niezła jesteś.
-Do tego chore kolano. Teraz powinnam leżeć w szpitalu i czekać na operację. Albo być już po.
U OLI:
Przyjechaliśmy tu 4 dni temu. Bardzo lubimy się z ich mamą i ojczymem. Nauczyła nas robić ulubioną potrawę bliźniaków (zaraz po frytkach i hamburgerach popitych Red Bullem)
-Mika, jak się robiło tą zupę?
-Nie pamiętam. Idźmy na żywioł.
-Wiesz co? Może od razu zrobimy z proszku, co?
-Bu! No dobra, ale ryż gotujemy same.
-Heeh! Myślisz, że się zorientują? Ale pizze robimy same.
-OK.!- Było dużo zabawy. Upaprałyśmy się mąką jak dzieci. Kiedy pizza się piekła zapach zwabił chłopaków z pokoju prób.
-Mm…co tak pachnie?- Bill, – E…wyglądacie jak duchy…!
-Dzięki, wiesz. Ty też zaraz będziesz tak wyglądać- Mika podeszła do niego i przejechała ręką po jego twarzy
-No wiesz. Bo jak robiłyśmy pizze, to się mąka wysypała.
-PIZZE? –Krzyknęła cala czwórka.
-Jestem nieziemsko głodny!
-Bill, ty wiecznie jesteś głodny- powiedział Gustav i klepnął go w brzuch.
-Ekhm- odchrząknęłam- Nie wnikajmy może czy on jest głodny czy nie i na co, lub kogo mu tak ślinka cieknie tylko jedzmy te nasze kulinarne cuda
-Uwaga, nie próbowałyśmy same!- Zakomunikowała Mika
-Wow! Pycha ta wasza zupa- Gustav
-No…-Georg- Na słowo nasza Puma, zaczęła się śmiać
-No wiecie. Włożyłyśmy w nie cale serce!- Obydwie wybuchnelyśmy totalnie śmiechem.
-Pizza! Dajcie mi pizze!- Domagał się Czarnowłosy.
-Bill, uspokój się trochę co?- Mika wstała i pokroiła pizze w trójkąty. Pochłonęli ją w niecałe 10 minut!
-Nie wiedziałem, że umiecie gotować. I to tak dobrze.
-Jasne…czego chcesz ode mnie Bill?
-Nic, jestem miły i szczery.
-No i to jest dziwne- odezwał się Gustav, ale dostał przez łeb od niego.
-A tobie Tom smakuje? – spytałam.
-YHM- próbował powiedzieć, ale miał pełne usta. –PYCHA!
-Ale słodzicie obydwaj! Powiedzcie, że chcecie zjeść, ale je!- Georg.
-O czym ty myślisz, co?
-No mi się wydaje, że on ma racje- powiedział Blondyn. – Patrz Georg jakie oni mają miny. Zaraz je żywcem zjedzą!
-Akurat!- Zaczęłam śpiewać po Polsku- Straciłaś cnotę, bo co- Mika dołączyła się. Na nasze nie szczęście Tom z Billem znali ten obornicki ‘ hit’, i wiedzieli mniej więcej o co w nim chodzi.
-Popatrzcie! Jak one nas prowokują tymi piosenkami!
-Dobra, to my z Georgem zrywamy się. Jutro wpadniemy znów na próbę.
-Ok., to do jutra- kloniki odprowadzili ich do drzwi, a my z Miką zaczęlyśmy szaleć.
Łyżki były naszymi mikrofonami, a same wyginaliśmy się jak glupie.
-To było nocą, gdy księżyc jasno święcił. Wiesz już na pewno nie będzie z tego dzieci -śpiewalyśmy na zmianę z Olą.
Mika zeszkoczyla z lóżka, ale coś jej nie poszlo i wykręcila sobie kostkę.
-Kurde! Moja kostka!
-Trzeba było skakać?
-Daj spokój Ola! Idę na górę- spróbowala się podnieść, ale jęknęła z bólu i opadla na ziemie.
-Nigdzie nie idziesz, pokaż to.
-Hej, co wy tu robicie? Nie poszliście z nimi?- spytałam
-Chodź na górę, pomożemy ci.
Bliźniacy zanieśli Mikę do pokoju Billa, a później zrobił jej okład i siedział z nią oglądając TV. Tymczasem ja z Tomem siedziałam u mnie w pokoju.
-Ola
-Hmm?
-Jesteś pewna, że nie będzie z tego dzieci?- zagail Tom po polsku, po czym rzucił się w moją stronę. Położył się na mnie, po czym zaczął namiętnie całować. Schodził coraz niźej.
skomentuj (27)
||
Biecholinka :)||